Anegdota: - Pozwól mi ze sobą porozmawiać, daj mi chwilę. Proszę cię. Błagam. Słyszałem ten tekst i czułem, że dziewczynie po prostu znudził się ten pan. Ot pojawiła się jakaś wymówka z której postanowiła skorzystać. To zdumiewające, że często dziewczyny, nie godząc się na to, że ktoś przedmiotowo je traktuje, natychmiast lgną do kogoś innego, aby zaprzeczyć swojej przedmiotowości i stać się przedmiotem dla tego innego kogoś. Wszystkie twierdzą, że one „nie są takie”. Wszystkie twierdzą, że „one są inne”. Zranione, są takie same. Samotne, słabe, odrzucone, garną się byle gdzie, do byle, kogo. Wszystko za namiastkę bliskości, wszystko dla symulacji uczucia. To takie smutne. Mężczyźni są potrzebni kobietom dla bezpieczeństwa. Gdy kobieta oszuka, mężczyzna znów może ją użytkować, dzielić się nią. Gdy mężczyzna zrani, a kobieta straci poczucie bezpieczeństwa, spragniona pozytywnych i mocnych emocji, aby udowodnić swój brak przedmiotowości, z radością stanie się przedmiotem innego kto da jej bezpieczeństwo. Nie oznacza to, że mężczyźni nie spełniają funkcji użytkowej dla kobiet, tylko, że ta użytkowość ma mniejsze znaczenie. Kiedy mężczyzna zrani, kobieta go nie zechce. Gdy kobieta zrani, mężczyzna i tak chętnie ją przerżnie. Czasem bezmyślnie podążamy za czymś, co nazywamy swoim przeznaczeniem. Tymczasem często przeznaczenie pewnych ludzi kłuje w oczy, zaś nikt im nie chce pomóc. Odwracają się od nich, przekreślają ich, nie dają im szansy, przez co owi potępieni tejże szansy dla siebie nie widzą. Pogarda wobec siebie jest do zniesienia. Pogarda innych wobec nas samych do zniesienia jest już trudniejsza. W ludziach zawsze można odnaleźć światło, w ludziach można odnaleźć diabła i anioła. Jednak Ci ludzie, Ci najcenniejsi, niezwykli, tak często przekreślają siebie i tych, którzy ich kochają. Nie wierząc w trwałość, a trwałości pragnąc. Poznałem takich ludzi. Łudzę się, że było w nich – coś więcej. Cudze złudzenia zawsze ceniłem bardziej od zastanych faktów. Nie chcę mieć złudzeń. Miałem niezwykłą myśl jako dziecko. Modlić się za Boga. Jako mały chłopiec czułem, że wszyscy czegoś żądają od tej doskonałej istoty i nikt się o nią nie troszczy. Każdy czegoś od Boga żąda. Jako dziecko złożyłem mu propozycję, że jakby czegoś potrzebował, niech się pomodli do mnie. Tak, pomogę mu, jak on mi dotąd. Hi, hi. Dziś buntuję się przeciwko Bogu i Szatanowi. Serdecznie współczuję obu tym idiotom. atrzę na cudownych, pięknych ludzi, tak jak na mijany widok zza okna pociągu i cieszę się, że to mija; to piękne i nie chcesz, aby ta piękna chwila trwała, tylko aby sobie już poszła. To prawda, że to, jacy się stajemy często zależy bardziej od tego, czego nie przeżywamy, niż od tego, co przeżywamy. Jest w głębi duszy ludzkiej potężna niepohamowana siła. To ona włada nami i drwi z wolnej woli, która doprowadziłaby nas do najbardziej szalonych czynów. Możliwe, że wola jest wolna tylko dla człowieka, który ją posiada. I często zrzeka się swoich praw świadom jakby, że nic oprócz nieszczęścia, życie przynieść nie może.