Poznałem później taką jedną, którą miano za wierną. Dawnemu Marzeniu zwierzyłem się, że się puszcza ona z kolegą chłopaka – co Dawne Marzenie wykluczała, twierdząc, że zmyślam. Zawsze miała niezwykły zmysł psychologiczny. Taka Jedna Wierna poznała później pewnego żonatego pana. Oczywiście uważała, że ona wykorzystuje jego. Czemu nie rozstała się ze swoim facetem? Bo chciała mieć ciepłe kapcie. Chciała, aby ktoś był, jak coś. On był zawsze dobry i karmił szczury, ale nie kręcił już ją specjalnie. TO DODAĆ PÓŹNIEJ – JEKIEŚ 2 miesiące później jakieś 300 stron dalej. Mówiłem jej smutno: -Nigdy o mnie nie walczyłaś. Zawsze, ja walczyłem i odzyskiwałem ciebie po walce. - Dlaczego miałabym walczyć, skoro nie chcę z tobą być? – powiedziała mi wtedy. Chwilę później, zapytała mnie w panice: - Czy jestem złą osobą? Czy jestem złą osobą? - Nie jesteś złą osobą. Jesteś cudowną osobą, ale czasem zachowujesz się jak wywłoka. Żałuję, że nie kochałem ciebie tak mocno, że nawet buk nie śmiałby mi ciebie odebrać. Żałuję, że sprawiałem, iż tak mocno bałaś się mnie. Żałuję, że chciałem być najlepszym dla wszystkich zamiast być najlepszym dla ciebie. Podobno nie ma nic gorszego niż kochać osobę, która ciągle rozczarowuje. Bez trudu znalazłbym kilka rzeczy gorszych. Właśnie, dlatego, że ciągle ją rozczarowywałem, powinienem był odejść. Problem był zawsze we mnie. Teraz. Brakuje mi tego, jak mówi do mnie: „Kochany”. Teraz. Brakuje mi tego, jak mówi do mnie: „Ukochany”. Teraz. Brakuje mi tego, jak mówi do mnie: „Kocham”. Najdroższa po awanturach czasem dostawała ataku histerii. Śmiała się i płakała zupełnie przerażona. Czasem powtarzała jakby w gorączce: - Ale Ty mnie kochasz tak mocno, tak mocno mnie kochasz a ja nic nie warta, nic, nic, przepraszam, przepraszam. Obejmowałem ją wtedy mocno i sam cały we łzach powtarzałem całując po dłoniach, policzkach i powiekach: Wszystkiego jesteś warta! Wszystkiego! Siedzę w celi. Nic w tej myśli nie zmieniło się ani o jotę. Lecz cóż, jest jak jest, dobrze jest. Czy byłbym w stanie Ją zabić? Trudno zabić Miłość. To da się? Z całą pewnością z Najdroższą nie mieliśmy seksu sporadycznego. Seks mieliśmy niemal na każdym naszym spotkaniu i zawsze potrafiliśmy znaleźć miejsce i sposób, aby się Kochać. Zawsze mówiłem jej, że jedynie seks z miłości należy uprawiać, najlepiej w związku. Był tylko mały kłopot w moim postępowaniu, gdyż sam sporadycznie sypiałem z różnymi kobietami. Najdroższa twierdziła, że dzięki temu jestem dla Niej dużo milszy, a przy tym atrakcyjny. Tymczasem sama uznała, że nie ma potrzeby sypiania z innymi. Co dzień paraliżowała mnie myśl, że ten Jej brak potrzeby wynikał po prostu z braku okazji. Sam nieustannie starałem się przy Niej być, aby do okazji nie dopuścić. Paranoicznie bałem się, że zostanie uwiedziona przez Kogoś innego. Nie znosiłem w Niej Jej wyrachowanej uległości i tej obrzydliwej chęci podporządkowywania się każdemu. Nigdy nie byłem do końca pewien uczuć Najdroższej. Czasami zastanawiałem się, czy tak samo rozumiemy miłość. Rozumieliśmy podobnie. Oboje uważaliśmy, że miłość to spełnienie tego, czego chce ukochana osoba. Oboje uważaliśmy, że miłość to przekładanie cudzego dobra nad własne. Oboje wykazywaliśmy ogromne braki w tych dwóch punktach, jednak staraliśmy się bardzo. Pamiętam, że mówiłem Jej, że jak Ona zechce, kiedy powie mi, że jest ze mną nieszczęśliwa – odejdę od Niej. Mówiłem, że chciałbym, aby była szczęśliwa, chociażby beze mnie. Zawiodłem Ją. Była ze mną nieszczęśliwa, a ja nie przestawałem walczyć o Nią. W ten sposób straciłem tylko Jej szacunek. Cierpiałem i szczerze pragnąłem śmierci. Najdroższa wielokrotnie powstrzymywała mnie od niej. Jednak nie chroniła mnie powodowana uczuciem litości bądź miłości. Myślę, że celowo chciała zadać mi ból. Chciała żebym cierpiał, zniecierpliwiona całym tym moim monotonnym umieraniem. Znałem Ją dobrze. Wiem, że kiedy powstrzymywała mnie, abym się nie zabił, tak naprawdę mogła nie tyle chronić moje życie, co samą siebie od wyrzutów sumienia. Finalnie zawsze podporządkowywała się. W niczym się tu nie wyróżniałem. Tak samo podporządkowywała się dowolnej innej osobie, tłumacząc swoje podporządkowanie tym, że chciała być miła. Najgorsze dni były, kiedy budziłem się i wiedziałem, że Ona już jest daleko i Jej nie zobaczę. Samotni, wszyscy jesteśmy tacy samotni. Pragniemy. Mimo Naszej samotności, mimo cudzej obecności, zawsze pragniemy. Mimo wszystko, przecież zawsze marzymy. flight radar samolote taniej fly for free ssky scaner piraci.. mleczne podróże wakacyjni piraci flipo .pl