Uwięzienie. Żołnierz: Kanclerzu, ma wiadomość. Sigmund: Tak. Żołnierz: Zbadaliśmy przyczynę niedawnej eksplozji ma południowej granicy z Aveh. Odkryliśmy dużą dawkę promieniowania w epicentrum. Wywołało to prawdopodobnie przeładowanie reaktora statku wielkości pancernika. Ciągle nie znamy przyczyny. Fala uderzeniowa z eksplozji zniszczyła 2/3 sił Aveh i Geblera. Teraz Aveh przegrupowuje swoje rezerwy, ale to potrwa kilka dni. Zgodnie z twoim rozkazem, oddział zwiadowczy dotarł do obszaru o który prosiłeś... Sigmund: Znaleźli to, eh…? Żołnierz: Tak jest. Sigmund: Rozumiem. Żołnierz: Wiemy że ten gear został skradziony z 11 bazy przez Geblera z Aveh. Wewnątrz maszyny znaleźliśmy nieprzytomnego pilota. Pojmany gear został przetransportowany do stolicy. Podejrzewamy że informacje przedostała się do Aveh. Sigmund: Dlaczego tak myślicie? Żołnierz: Wszystkie geary z wyjątkiem tego zostały zniszczone w Lahan. Po sygnale identyfikacyjnym odkryliśmy że on nie był z Aveh, ale częścią grupy piratów. Sigmund: Piraci? Masz na myśli młodego księcia? Żołnierz: Tak. Sigmund: Uh huh... Żołnierz: Teraz analizujemy dane bojowe. Jednakże odkryliśmy trochę czarnych skrzynek które opóźnią analizę. Sigmund: Czarne skrzynki? Żołnierz: Ten gear nie został zrobiony przez nas. Został dostarczony przez nich. Sigmund: Więc to jest... Żołnierz:...Uh... Kanclerzu? Sigmund: Co? Żołnierz: Czy nie powinniśmy rozpocząć ataku na Aveh? Sigmund: Czy chcesz zniszczyć Kislev? Żołnierz: Huh? Sigmund: Łatwo było by teraz pokonać Aveh. Ale to wyczerpało by też nasze środki. Żołnierz: Ale przecież nie możemy przepuścić takiej okazji... Sigmund: Nawet jeśli pokonamy Shakhana, Solaris zastąpi go inna marionetką. Co się stanie jak wyczerpiemy nasze środki i zostaniemy zaatakowani? Ciągle musimy koncentrować się na Nisan. Atak teraz nam nic nie da. (Do pokoju wszedł męszczyzna) Męszczyzna: Przepraszam! Sigmund: Oni przybyli… (Wielki okrągły statek wylądował. Wysiadło z niego czterech ludzi) Sigmund: Czy to to? Zamaskowana kobieta: Tak. Jeśli tego użyjesz możesz przejść przez barierę. Będziesz mógł udać się gdzie chcesz. Sigmund: A ten człowiek, jak on się nazywał? Grahf? Jest gdzieś tutaj? Zamaskowana kobieta: Jest zajęty, zostałam wyznaczona jego reprezentantką. Sigmund: Zapytam o to raz. Dlaczego nam pomagacie? Kim jesteście? Zamaskowana kobieta: Mówiłam już wcześniej. Po prostu chcę się przekonać co jest ukryte przed światem. Jest jeszcze tyle rzeczy o których musicie wiedzieć. Jestem po prostu waszym przewodnikiem. Nie mogę bezpośrednio wam niczego nakazać. Jak tego użyjecie zależy tylko od was. Sigmund: Więc mówisz że nie oczekujecie niczego w zamian? Zamaskowana kobieta: Niech pomyślę. Co powiesz na to? Muszę już iść. Sigmund: ...Ale to bardzo dziwne życzenie. Żołnierz: Co powiedziała? Sigmund: Chcą żebym przeniósł geara i pilota którego schwytaliśmy do bloku D. Żołnierz: Do bloku D? Ciekawe po co? Sigmund: Także tego nie wiem. Ale ciągle jesteśmy im coś winni. Nie możemy im po prostu odmówić. Więc zajmij się tym! Żołnierz: Tak jest. (Fei miał sen) Fei: Gdzie ja jestem? Chłopiec: Nie powinno cię tutaj być. (Fei budzi się w łóżku) Fei: Gdzie ja jestem? Doktorowa: Dobrze że w końcu się obudziłeś! Byłeś nieprzytomny przez 4 dni, więc zaczynałam się obawiać najgorszego. Fei: Kim jesteś? Gdzie ja jestem? Jak się tutaj znalazłem? Ah, uuuugh...! Doktorowa: Dopiero odzyskałeś przytomność więc nie przemęczaj się! Jestem lekażem. Znajdujesz się w Nortune, stolicy Imperium Kisvelu. To jest obszar gdzie trzymają kryminalistów, znany jako blok D. Fei: Gdzie trzymają...kryminalistów? Doktorowa: Jesteś teraz w kwaterze mieszkalnej dla więźniów w bloku D. Sądząc po sposobie w jaki cię tutaj przynieśli pod silną eskortą armii Kislevu, nie jesteś zwykłym przestępcą! (Nagle weszło 4 ludzi) Suzarn: Oh, dobrze trafiliśmy! Nasz śpiący Książe się obudził! Musisz iść z nami! Doktorowa: Nie następny „chrzest”! Ten pacjent dopiero się przebudził! To nie do pomyślenia żebyście przeprowadzili na nim „chrzest”!!! Vargas: Przestań! On został tu zesłany jako kryminalista, czyż nie? Powinnaś nam podziękować że byliśmy tacy mili i pozwoliliśmy mu odpocząć kilka dni! Heinrich: To prawda! Skoro jest przestępcą, musi się trzymać zasad! Leonardo: Tak już tutaj jest! Więc bez dalszego marnowania czasu, pożyczymy go na chwilę. Nie martw się, szybko ci go zwrócimy, kiedy już z nim skończymy! Suzarn: Nie masz wyboru! Jeśli się nam przeciwstawisz doktorowa też tego pożałuje! Fei: Dobrze, zrobię co chcecie! Doktorowa: Przykro mi! Nie mogę się sprzeciwić battlerą! Suzarn: Co za uczuciowy chłopak! To nam zaoszczędzi kłopotów. Choć z nami, „Mistrz” cię oczekuje! I nie martw się! Pozwolimy ci szybko tutaj wrócić. Naprzód marsz! (Zaprowadzili Feia do dużego pokoju) Suzarn: Mistrzu, przyprowadziliśmy go. Osoba nazwana „Mistrzem”: Dzięki Suzarn. Hmmm, więc jesteś nowym więźniem. Nie wiemy i nie obchodzi nas to co zrobiłeś że ciebie tutaj zesłano. Witaj w bloku D. Jak masz na imię? Fei: ...Fei Fong Wong. A jakie jest twoje imię. Wiem że naprawdę nie jest to „Mistrz”. Przynajmniej mam prawo to wiedzieć. Suzarn: Ty bezczelny!! Mistrz: Uspokój się Suzarn. Nie przeszkadza mi to, nazywam się Rico. Dobrze mieć taką odwagę mały, jeśli naprawdę ją masz. Trochę to nagle, ale musimy zobaczyć jaki naprawdę jesteś silny. Heinrich! Vargas! Leonardo! Suzarn! Zacznijmy „chrzest”! Zabierzcie go na zewnątrz! (Na zewnątrz) Rico: Mały, ustaw się. Teraz powiem ci o co tutaj chodzi, chociaż pewnie się domyślasz. Wszyscy więźniowie zesłani tutaj otrzymują rangi. Łatwo ją przyznać. Otrzymasz swoją rangę walcząc z 4 battlerami. Odpręż się, walki toczą się jeden na jednego. Powinieneś już wiedzieć że wynik jest wszystkim! Jeśli pokonasz tych 4 battlerów. Dostaniesz pewną dawkę wolności. Więc zaczynajmy walki. Przynajmniej tak chciałem powiedzieć. Ale nawet my znamy współczucie, damy ci trochę czasu. Mimo że są to walki jeden na jednego, ciągle musisz walczyć z całą czwórką. Powinieneś się przygotować. I jeszcze jedna rzecz, nawet nie próbuj ucieczki, to jest niemożliwe. Suzarn: Jesteś gotowy? Fei: Zaczynajmy. Suzarn: ...Mistrzu. Jest gotowy na swój „chrzest”. Rico: Hmph, więc zaczynajmy, twoim pierwszym przeciwnikiem będzie Leonardo. (Fei pokonał Leonarda) Leonardo: Przegrać z komuś kto dopiero się obudził, smutne. Rico: Hmph. Co z następnym? (Fei pokonał Heinricha) Heinrich: Guh, uhhh... Jak mogłem... Rico: Hmm, zabawne. Co z następnym? (Fei pokonał Vargasa) Vargas: Hah! Dostanę cię kiedyś za to. Rico: Nie źle. Nikt nie pokonał Vargasa oprócz Suzarna. Teraz ostatnia walka! Myślisz że możesz zwyciężyć? (Fei pokonał Suzarna) Suzarn: Niedorzeczne, nawet ja z tobą przegrałem... Rico: Pokonałeś wszystkich 4. To niespodziewany wynik. Więc potraktuję cię wyjątkowo. Ja będę twoim przeciwnikiem. Fei: Wystarczy! Nie ma po co tego robić! Nie mam nic do ciebie! Rico: Nie potrzeba nam powodu. To jest tradycja bloku D! Musimy ustalić tutaj porządek! Przygotuj się! (Fei nie chce zaatakować Rica, Rico złapał Feia) Rico: Czy tylko tyle potrafisz? Co? Nie chcesz walczyć? Fei: Guh... gah... Rico: Co się stało? Jeśli nie będziesz się opierać to złamię ci kark! Fei: N..., nie... Rico: Co? Hm? Nie słyszę cię! Fei: Nie... nie będę...walczyć! Rico: Hmph, Więc to koniec! (Rico zaczął uderzać Feia) Fei: Guh... uh, uh... (Serce Feia zaczęło głośniej bić a w głowie usłyszał głos: ...Zejdź mi z drogi!) Rico: Co!? (Rica odrzuciło do tyłu na ziemię) Fei: ... J... Ja... Rico: Hah hah hah. To już mi się bardziej podoba. Dobry jesteś. Ty pierwszy mnie zraniłeś. Teraz nie muszę już się wahać. Nie mogę się doczekać tej walki! (Rico pokonał Feia) Rico: ... Trochę szkoda, ale zwycięstwo to zwycięstwo. Masz rangę A. Fei:... Rico: ...Nie słyszałeś? Zabrać go do kwatery. I nie zapominajcie... (Fei budzi się w łóżku w szpitalu więziennym) Fei: Uuugh...? Gdzie jestem tym razem? Doktorowa: ...Jesteś w tym samym miejscu. Tylko w innym pokoju! Miałeś ciężki dzień. Fei: Ah! To ty? Wygląda na to że znów potrzebowałem twojej pomocy. Doktorowa: Nie martw się tym. Nie przeszkadza mi to, to moja praca! Jak się czujesz? Fei: Hm? Aaah. Wszystko mnie boli, ale to nic takiego z czym bym sobie nie poradził. Ostatnio zaczynam już do tego przywykać. Ostatnie co pamiętam to że mówili o mojej randze. Doktorowa: Myślę że lepiej ci o tym powiem... Fei: co? Wiesz jaką mam rangę? Doktorowa: Jesteś całkiem silny. Pokonać czterech ludzi w twoim stanie. Nic dziwnego że przyznali ci rangę A! Ale żeby walczyć z czempionem? Niesamowite że jeszcze żyjesz! Fei: Ta walka była bezcelowa. Nie miałem powodu... nie chciałem walczyć. Doctor: Co się stało? Przybladłeś. Fei: To nic. Nie martw się. A przy okazji, co to za rzecz na mojej szyi? Doktorowa: O to? To bomba. Jeśli opuścisz stolicę eksploduje! Kiedy to nosisz nie możesz uciec z Nortune. Z wyjątkiem cywilów i kilku battlerów wszyscy je noszą. Tylko one trzymają tutaj więźniów. Fei: Huh, bomba? Więc nieważne jakbym się starał nigdy się stąd nie wydostanę? Doktorowa: Powinieneś trochę odpocząć. Musisz się szybko przyzwyczaić do życia w tym mieście. (Następnego dnia) Doktorowa: Jak się czujesz? Jeśli chcesz odpocząć zawsze możesz się tutaj położyć! Życie tutaj jest ciężkie, najlepiej będzie jak spotkasz się z Hammerem! Hammer jest „prowiderem” rzeczy i informacji. Dziwnie wygląda ale jest dobry wewnątrz. Prawdopodobnie jest w barze, więc najlepiej tam go szukaj. Jestem pewna że będzie mógł ci pomóc! (Fei wchodzi do baru) Beastoid Man: Ah!? Pozwól że się przedstawię, nazywają mnie tutaj „Hammer -the Supplier”. Dawno nie zesłano tutaj tak potężnego kryminalisty do bloku D! Heh-heh, to sprawia że jesteś bardzo znany w tym mieście. Innymi słowy jesteś w centrum uwagi, brachu! Fei: Mógłbyś nie nazywać mnie „brachu”? Nazywam się Fei! Hammer-dostawca: Co w tym złego? Nie miałem zamiaru cię poniżyć. Wolałbyś abym mówił do ciebie proszę pana albo coś takiego? Fei: ...Oh, rób jak chcesz. Hammer-dostawca: Więc postanowione. Od teraz będę nazywał cię brachu! Przy okazji, słyszałem że jesteś bardzo silny, niewielu doszło do rangi A! Jestem pod wrażeniem! I co więcej, zdajesz się inny od reszty więźniów. Fei: Inny? Samemu nie wyglądasz normalnie! Hammer-dostawca: To nie miała być złośliwa uwaga. Jeśli miałbyś jakieś problemy przyjdź do mnie! Odkąd jestem dostawcą mam kontakty! (Fei po krótkiej przechadzce znów wrócił do baru) Fei: Tutaj też nie, musieli już sobie pójść. Huh? (Nagle weszła kobieta w towarzystwie 2 strażników) Tajemnicza kobieta: W końcu ciebie spotkałam. Ty jesteś Fei prawda? Zejdźcie mi z drogi! Podwładni: !? Uh, proszę nam wybaczyć, pani Cohen!! Kobieta nazwana pani Cohen: Jesteście żałośni! Dlatego nie chciałam was brać ze sobą. Pozwól że się przedstawię. Jestem Rue Cohen z „Imperialnego komitetu battlingu” z bloku B imperialnej stolicy. Fei: Imperialny komitet battlingu? Czego ode mnie chcecie? Członek komitetu Rue: Przejdę do rzeczy. Chcemy abyś uczestniczył w turnieju battlingu. Fei: Battling? Członek komitetu Rue: Jest to sport gdzie geary walczą przeciwko gearą, albo nawet z potworami w zależności od programu. Obecnie nie ma żadnych przyjęć co uczestnictwa w turnieju. A komitet rzadko osobiście spotyka się z uczestnikami. Powinieneś być zaszczycony. Masz szczęście że ten mały incydent z czempionem zwrócił na ciebie naszą uwagę. Co ty na to? Lepiej być battlerem niż więźniem. To nie jest zła umowa. Fei: Przepraszam ale nie lubię gearów. Nie jestem zainteresowany uczestnictwem w turnieju. I co najważniejsze nie mam geara, nawet gdybym chciał wziąć w tym udział nie mogę. Prosicie o zbyt wiele! Podwładni: Rzeczywiście prosimy o zbyt wiele! Członek komitetu Rue: Zamknijcie się! Podwładni: Przepraszamy pani Cohen!! Członek komitetu Rue: Przepraszam, ale nie musisz się o to martwić. Gear zostanie ci dostarczony przez komitet. Więć weźmiesz udział? Fei: Nie każ mi się powtarzać. Nienawidzę gearów i nie jestem zainteresowany! Członek komitetu Rue: Jeśli nie zmienisz zdania to ... jesteś tutaj nowy. Dam ci więcej czasu. Może jesteśmy zbyt natarczywi, ale proszę zastanów się jeszcze. Czekam na twoją pozytywna odpowiedz. Jeszcze się spotkamy! (Wychodzą) Fei: Geary, huh? (Nagle wbiega Hammer) Fei: Ha, Hammer!? Hammer: Dlaczego to zrobiłeś, brachu? Fei: Czekaj, Hammer. O czym mówisz? Hammer: Wszystko słyszałem! Odrzuciłeś ich zaproszenie? To naprawdę rzadka okazja że komitet sam nawiązuje kontakt! Jeszcze nie jest za późno! Zrób to brachu. Może nam się jeszcze udać. Będziesz battlerem. Battlerem!!! Fei: O to, jeśli słyszałeś powinieneś już wiedzieć. Nie lubię walczyć. I do tego geary! Nie ma powodu tego robić. Hammer: Jeśli zostaniesz battlerem możesz opuścić więzienie i żyć w luksusie! Tutaj siła jest wszystkim! Bezsilni są tylko słabi i pomiatani! Spróbuj! Fei: Czy to wszystko? Hammer: Huh? Co masz na myśli? Fei: Skończyłeś? Hammer: Skończyłem? Fei: Wystarczająco powiedziałeś, możesz mi zejść z drogi? Hammer przepraszam ale wątpię by moje uczucia się zmieniły. Walka i geary, nienawidzę obu tych rzeczy! Hammer: Oh brachu... (Fei wyszedł zostawiając Hammera) Hammer: Brachu, Mam nowiny! Nowiny! Nowy doktor został wyznaczony do nas, powinien właśnie przybyć! Fei: Hammer, miałeś być w barze... Hammer: Oh, brachu! Nie powinieneś się martwić o szczegóły! Możesz na mnie liczyć, jestem na czele informacji, będziesz wiedział o wszystkim! Nowy doktor... Fei: Co z tym doktorem? Hammer: Co? Nie wiedziałeś brachu? Wcześniejsza doktorowa została przeniesiona do cywilnego sektora! Zazdrościsz? Dostaniemy nowego doktora. Podobno właśnie przybył! Fei: Nowy doktor? Co nowy doktor ma wspólnego z tobą, wielkim dostawcą? Hammer: O czym mówisz brachu? Oczywiście że ma ze mną wiele wspólnego! Jeśli się z nim zgadam mogę rozszerzyć moje kontakty i otworzyć czarny rynek medyczny! Fei: Więc o to chodzi? Hammer co mamy z tobą zrobić? Hammer: Cokolwiek brachu, cokolwiek. Chodźmy się przynajmniej z nim przywitać. Fei: Chyba możemy się przynajmniej przywitać. (Na dole nikogo nie spotkali) Fei: Mówiłeś że nowy doktor przybył, ale nikogo tutaj nie ma! Hammer: Huh? To dziwne, według moich źródeł powinien być tutaj! Fei: Ale go tutaj nie ma! Będziesz musiał zapomnieć o czarnym rynku leków. (Nagle wszedł Citan) Fei: D, d, doktorze? Citan? Co tutaj robisz!? Citan: Monitorowałem komunikaty radiowe Kisleva. Słyszałem że odnaleźli geara którego opis pasował do Welltalla. Mówili że transportują go do stolicy, więc przybyłem tu przy pierwszej okazji! Hammer: Huh? Znasz tego doktora? Citan: Więc Fei. Podjąłeś już jakąś akcje? Fei: Jakąś akcje? Co masz na myśli? Citan: Nie możesz siedzieć tuta wiecznie. Nie zamierzasz uciec? Fei: Uciec? Citan: Fei! Nie zamierzasz chyba spędzić tutaj reszty życia? Chcesz także złamać obietnicę? Fei: Jaką obietnicę? Citan: Jak mogłeś zapomnieć o takiej ważnej rzeczy? Obiecałeś Bartowi że będziesz chronił Margie i ludzi z Nissan jeśli coś mu się stanie! Fei: Ah to? Obiecałem, ale czy coś stało się Bartowi? Citan: Obawiam się że tak. Walczył z wrogiem, ale to wszystko było na próżno! Yggdrasil został poważnie uszkodzony i zatoną w morzu piasków. Ale zanim zatoną, zdołałem się wydostać dzięki kapsule ratunkowej. Żałuje że nie udało mi się dowiedzieć czegokolwiek o losie innych. Fei: Kto by pomyślał, co ja robiłem? Citan: Co się stało Fei? Fei: Znów straciłem pamięć, poczucie czasu. Kiedy walczyłem z Vanderkaumem, on, Grahf się pojawił. Wtedy zrozumiałem że Bart jest w trudnym położeniu. Wszyscy którzy byli ze mną zostali pokonani przez olbrzymiego geara Vanderkauma. To było znów jak w Lahan. Gdy się obudziłem byłem w więzieniu w Nortune. Co się stało z oddziałem na granicy? Dlaczego znalazłem się w Kislevie? Citan: Ten oddział został zniszczony! Był tam także wrak olbrzymiego geara, jeszcze takiego wcześniej nie widziałem! Fei:... Citan: Uspokój się Fei! Nikt nie wytyka cię palcem! To mogło być wywołane przez co innego! Fei: Już dobrze doktorze. Po trochu zaczynam to rozumieć. Może, nie jestem pewien że znowu to zrobiłem. Citan: Oh, Fei... Fei: Dotrzymam obietnicy, inaczej nigdy bym nie mógł spojrzeć na Barta. Ponieważ on gdzieś żyje, wiem o tym! Citan: To znaczy. Fei: Zrobię wszystko żeby się stąd wydostać! Pomożesz mi doktorze? Citan: Oczywiście, z przyjemnością Hammer: Nie brachu, wątpię w to! Opuszczenie tego miejsca to tylko sen! Citan: Dlaczego? Hammer: Przez to! To eksplodujący kołnierz! Jak długo je nosimy nie będziemy się mogli stąd wydostać! Citan: Eksplodujący kołnierz, to niebezpieczna rzecz, czyż nie? Pozwól mi że na to spojrzę. Hmm Ah, ha... Ohh... Humph... Może uda się coś z tym zrobić. Hammer: Naprawdę? Nawet inżynierowie poddawali się zrozpaczeni! Fei: Doktor był zawsze dobry w naprawianiu maszyn. Myślę że może jeszcze być nadzieja! Hammer: Nie wiem brachu. Zostaw to w spokoju! Nie ważne jak on jest dobry, malutka pomyłka i BOOM! BANG! Koniec gry! Przyjmij moją radę. Fei: W porządku, wierze w doktora! Citan: Możemy spróbować? Czy jesteś tego absolutnie pewien Fei? Czy może chcesz to najpierw przemyśleć? Chce się tylko upewnić. Możesz mi zaufać, mam nadzieję! Fei: Tak jestem gotowy jeśli i ty jesteś doktorze! Nie ma już odwrotu. Citan: Dobrze, skoro jesteś pewien. Hammer: ...Oooh, brachuuu! Citan: Dobrze spróbujmy. RATTLE! RATTLE! Citan: Mmm... To jest... trudniejsze niż się spodziewałem! ...CLATTER! CLATTER! CLANG! CL...ANK Citan: Ah! Hammer: T, t, ta część to! WWAAAAAAAAARRRGGGHHH---!!! Citan: Fei! Co się dzieje!!? Fei: Errh, arrh... doktorze? Co się stało? Co to było? Citan: Przestraszyłeś mnie, nagle zacząłeś krzyczeć. Czy wszystko w porządku? Jesteś absolutnie pewien? Zacznę więc usuwać kołnierz. Fei: Nie róbmy tego! Mam złe przeczucia. Przepraszam doktorze. Citan: Mogę to zrozumieć. Nie ma potrzeby próbować na razie czegoś tak niebezpiecznego! Nie sprawdziliśmy jeszcze innych możliwości. Musi być inny sposób! Hammer: Zapomniałem wam powiedzieć. Jest sposób żeby usunięto kołnierz. Musisz wygrać specjalny turniej w grach Imperialnych. Citan: Specjalny turniej? Hammer: Tak. Każdego roku urządzają Imperialne rozgrywki battlingu. Kanclerz osobiście w nich uczestniczy i kasuje wyrok wydany na zwycięscy. Także zwycięzca zostaje dodatkowo oficerem w armii. Citan: Musimy więc wygrać ten turniej! Zgadzasz się Fei? Hammer: To beznadziejne! Musiał by pokonać obecnego czempiona, pana Rico! Ale brach został przez niego pokonany kilka dni temu! A to będzie battling! Z gearami brachu! Twoje bezpieczeństwo nie będzie pewne. Mogą cię zabić pozorując wypadek! Fei: ... Citan: Naprawdę? Fei: Tak, ale ostatnim razem nie miałem ochoty z nim walczyć. Gdybym walczył poważnie, może mógłbym wygrać. Citan: Czy naprawdę jest on tak dużo silniejszy od tych 4 battlerów? Hammer: Ujmę to tak. Jest on niepokonanym królem w Imperialnym turnieju battlingu! Wygrał 40 walk i większość zakończył w przeciągu 30 sekund. Jeśli wygra w tym roku będzie czempionem 3 raz z rzędu! Citan: Zaczekaj chwile! Czy on jest więźniem? Hammer: Tak. Citan: To dziwne. Zwycięzca powinien zostać uwolniony, prawda? Dlaczego jest on jeszcze więźniem? Hammer: Pan Rico mógł się rozstać z więzieniem! Ale mówi się że nie skorzystał z uwolnienia, musi naprawdę lubić te walki! Fei: Nie możemy po prostu tutaj siedzieć. Nie obchodzi mnie że to będzie battling! Jeśli jest szansa skorzystam z niej! Hammer: Mówisz poważnie Fei: Tak. Hammer: Myślisz że możesz wygrać? Fei: Nie, ale mogę tylko spróbować! Hammer: Skoro tak to pójdę cię zarejestrować! (Hammer wybiegł) Fei: Ten Hammer... wydawał się bardzo zadowolony! Citan: Czy jesteś tego pewien? Nieważne czy jesteś zmuszony czy też nie, nie chcesz tego robić prawda? Fei nie chce cię nakłaniać do czegoś czego nie chcesz! Fei: Wiem doktorze. Ciągle nie lubię gearów, to się nie zmieni. Kiedy je pilotuje, uświadamiam sobie jaki jestem niestabilny. Nawet gdy nie chcę o tym myśleć! Ale w tym samym czasie, łączę się z jakąś zaginioną częścią mnie. Skoro tak to postanowiłem że przejdę to do końca. Elly ma takie same problemy. I jeśli będę ciągle przez do zdeprecjonowany, nic się nie zmieni! Citan: Tak to czujesz? Myślę że teraz rozumiem cię lepiej, Fei. Odpocznijmy dzisiaj. Jutro będziesz bardzo zajęty! (Widzimy wielki okrągły komputer z twarzami ludzi na monitorach) Niebieski: Szybciej niż tego oczekiwaliśmy... Czerwony: Przebudzenie nietykalnego... Niebieski: Minęły 3 lata odkąd mieliśmy ostatnie wieści. Według kości pamięci „on” jest obecnie w Nortune, stolicy Imperium Kislevu. Inny niebieski: Obrzydliwy... Irytujący... Przeklęty... Czerwony: Jeśli by tylko „on” nie istniał, owce nie zamieniły by się w „Animusa”. Mineło już 500 lat od naszego upadku w „dniach zniszczenia”, które „on” wywołał. Nie musielibyśmy robić teraz takich kłopotliwych manewrów. Niebieski: Wydobycie „Reliktów Animy” w każdym obszarze posuwa się zgodnie z planem. Za późno aby zmieniać teraz plany. Ale w przyszłości, ukształtujemy to po swojemu. Czerwony: Ale nie wiemy skąd to przypłynie, mamy szczęście że „strażnik wrót” został aktywowany. Inny czerwony: Z „Ethos”? Czy... Niebieski: Nieważne. Lecz... Inny niebieski: Mówisz że powinniśmy zniszczyć równowagę w Ignas? Czerwony: To tylko powierzchnia i ta ziemia jest nieczysta! Inny czerwony: To tylko wymówka. Jeszcze inny czerwony: To słuszny powód. Nawet Cain się nie sprzeciwi. Niebieski: Ale nie możemy użyć „klucza Gaetia”. Nie dopóki nadejdzie odpowiedni czas. Czerwony: W Bledaviku jest trzecia flota. Ich jednostki rezerwowe to zrobią. Czerwony: Oh, jego flota. Twoje rozkazy? Niebieski: Oczyszczać. Nie dawajcie mu żadnego uzasadnienia. Jeśli poznaj nasze motywy na pewno zrobi coś nieprzewidywalnego. Niebieski: Ale czy nie będzie nam potrzeba więcej ludzi by spalić całe Nortune? Czerwony: Jest starożytny reaktor w Nortune. Użyjemy tego. Ten obszar będzie nie do zamieszkania przez 1000 lat. Nic nie przetrwa w promieniu 300 kelts od miejsca eksplozji. Ale oni już to wcześniej przeżyli. Nie zginą tak łatwo. Niebieski: Ale musimy przynajmniej wyeliminować „jego”. Czerwony: Tak. Nie ma tam nic nam potrzebnego. Niech tak będzie, zajmij się tym. Niebieski: Jeśli nastąpi bezpośrednie trafienie... Czerwony: Więc... Niebieski: Twoje rozkazy zostały wydane. Autor: Fengalon