Powrót do Nisan. (Na pokładzie Yggdrasila) Sigurd: Marguerite, możemy zapytać cię o jedną rzecz? Dlaczego sama poszłaś w ręce wroga? Margie: Przepraszam ale usłyszałam plotkę że siostry z mojej sekty porwane przez Aveh ciągle żyją. Sigurd: Z pewnością rozpuścili tą plotkę by cię zwabić. Maison: Proszę nie bądźcie dla niej surowi...Sekta Nisan jest jej domem. Bart: Myślałaś że możesz sama je uratować? To była głupota!? Margie: Tak myślałam! Co z tego!? Myliłam się. Ale...babcia i mama zostały już zabite... Sigurd: Marguerite... Maison: Najważniejsze że Marguerite nic się nie stało. Wracajmy lepiej do Nisan zanim skończy się nasze szczęście. Możemy porozmawiać tam. Teraz pójdę przygotować pokój Marguerite. Czy może mi pani towarzyszyć? Bart: Margie!! Następnym razem daj nam znać! Pójdziemy z tobą! Margie: Dobrze. Sigurd: Marguericie i tak już jest ciężko. Paniczu bądź dla niej milszy. (Bart i Fei w drodze na mostek zauważają dziwne różowe zwierze) Bart: Ta Margie...! Zostawiła to dziwne wypchane zwierze w takim miejscu! Przez to nie możemy się dostać na mostek. Głos: Nie jestem wypchana! Bart: Hey, Fei!! Przestań mówić tym dziwnym głosem! Fei: Huh? Ja nic nie mówiłem. Bart:...To dziwne. Nieważne, poprośmy Margie żeby to zabrała. (Poszli do pokoju Margie) Bart: Hey, Margie! Zabierz to dziwne wypchane zwierze co siedzi przed mostkiem. Przeszkadza nam. Margie: To nie jest „dziwne wypchane zwierze”! To ma imię...ona nazywa się Chu-Chu! Ale to dziwne. Była tu jeszcze przed chwilą. (Nagle do pokoju weszła Chu-Chu) Chu-Chu: Miło cię poznać! Jestem Chu-Chu! Zakochałam się w tobie gdy zobaczyłam cię po raz pierwszy w Bledaviku!! Gdziekolwiek pójdziesz, ja pójdę także! Ojejku...właśnie wyznałam swoją miłość... Bart: To co uważaliśmy za wypchane zwierze jest właściwie żywe! Dziwne! Margie: Nic dziwnego że poczuła zauroczenie! Fei: C, co!? Bart: Jesteś przystojny, Fei! Fei: Zamknij się!! Bart: W porządku, jako kapitan daję ci moje pozwolenie! Chu-Chu: Tak, tak! Fei:...Miałeś się zamknąć! Bart: Ha, ha, ha! Nie chcę wam przeszkadzać, zaczekam na zewnątrz! (Bart wyszedł) Margie:...Dziękuje że pomogłeś nam w zamku. Słyszałam że naprawdę dobrze ci poszło na turnieju. Bart cały czas opowiada że jesteście kumplami i w ogóle. Fei: Naprawdę? Margie: Tak się wstydzę. Chciałam pomóc Bartowi ale znowu to on mnie musiał ratować. Widziałeś plecy Barta? Ma na nich blizny, dawno temu bronił mnie...wtedy postanowiłam że będę zawsze przy nim...że będę mu służyć i go bronić! Ale to on zawsze broni mnie... Fei:... Margie: Uh, oh, przepraszam...Dziękuje że mnie uratowałeś! (Fei wrucił na mostek) Sigurd: Paniczu, Margie mówiła że pewien człowiek z Geblera sprawiał wam kłopoty. Bart: Tak...kim on jest? Sigurd: Kahran Ramsus z Agencji Spraw Zagranicznych Świętego Imperium Solaris. Innymi słowy on jest dowódcą Geblera. Zdaje się że Gebler nie przybył tu jedynie by eksploatować ruiny. Bart: Masz na myśli że nie szukają Jaspera? Sigurd: Jeśli to by było ich celem nie musieli by wysyłać tak ważnego człowieka! Paniczu, to jest zapewne bardziej skomplikowane... Fei: Doktor jeszcze nie wrócił? Sigurd:...Hyu...to znaczy, „doktor”... Nie musisz się o niego martwić, wkrótce do nas dołączy. (Citan i Sigurd rozmawiają w pomieszczeniu pod barem) Sigurd:...Teraz rozumiem dlaczego przybyłeś na planetę...dobrze, rozumiem cię. Ale Kahran Ramsus...przejdą kontrolę w Aveh, to jest bardzo denerwujące. Citan: Nasz ojczysty kraj musi mieć swoje powody. Sigurd: Tak...nalewno. Citan: Ale może być jeszcze szansa na sukces. Ty i ja, którzy wtedy byliśmy nazywani „elementami” w szkole trenującej dowódców „Jugend” jesteśmy tutaj razem! Sigurd: Mam nadzieję że masz rację... Citan: A przy okazji, czy ona ciągle... Sigurd: Według Feia, Kahr ma doradczynię, z niebieskimi oczami i włosami...to musi być ona... Citan: Więc wszystkie stare „elementy” są teraz na planecie... Sigurd: Tak myślę...Hyuga...będę z tobą szczery, ona mnie przeraża. Ona wspiera Kahra i jest miła dla wszystkich, wiem to bardzo dobrze. Ale czasami czuję w niej dziwny strach. To mnie martwi nawet bardziej niż to że przybył tutaj Kahr. Citan: To niemożliwe...nie w niej... Sigurd: Tak, też nie chcę w to wierzyć. Ale pamiętasz że zawsze umiałem wyczuć to bardzo dobrze. Citan: Zgadza się. Czy powiedziałeś już młodzieńcowi? Sigurd: Nie, jeszcze nie. Nie chcę go martwić dopóki nie poznamy celów Solaris. Ale będę musiał mu wszystko powiedzieć. Hyuga, zdobyłeś jakieś informacje? Citan: Nie, musiałem uciekać zanim doszedłem do centralnych sekcji. (Fei słucha ich z góry) Bart: (Fei!!) Fei: (Oh, to ty Bart!? Nie strasz mnie! Bart: (Przepraszam. Zdaje się że Sig i twój przyjaciel doktor znają się bardzo dobrze. Sig...myślałem że wiem wszystko o nim!) Fei: (Kiedy doktor wrócił?) (Yggdrasil dotarł do Nisan) Sigurd: Dokończę testy statku. Maisonie zajmij się resztą. Maison: Jak sobie życzysz...będę miał zaszczyt im towarzyszyć. (Bart wyszedł na pokład, podszedł do niego męszczyzna) Męszczyzna: Bartholomew, mam nadzieję że nic ci się nie stało? Bart: Tak. Co słychać w mieście? Męszczyzna: Kiedy dowiedzieliśmy się że armia może ruszyć na nas reprezentanci sekty ciągle dyskutują. Bart: Co postanowili? Męszczyzna: Zarazie planują tylko wzmocnić obronę. Wszyscy przeciwnicy Shakhana zaczęli się tutaj zbierać, pewnie przez to co usłyszeli. Bart: To dobrze. Męszczyzna: Tak, jednakże mieszkańcy zaczynają się obawiać. Zaczynają się ukrywać w górach. Bart: Nie możemy ich winić. Męszczyzna: Jak się czuje Margueita? Bart: Lepiej niż myśleliśmy. Ale wiem że dużo przeszła. (Margie wyszła na pokład) Męszczyzna: Marguerite! Cieszę się że nic ci nie jest. Margie: Dzięki. Męszczyzna: Wszyscy mieszkańcy cieszą się z powrotu wielkiej matki. (Udali się do miasta) Margie: Wow! Dużo czasu minęło od kiedy ostatnio tutaj byłam. Citan: Powinniśmy towarzyszyć Marguerite aż nie spotka się z siostrami! (Nagle Maison zaczął płakać) Bart:...Huh? Co się stało Maisonie? Maison: Sniff... Pomyśleć że mała Marguerita mogła wieszczcie wrócić tutaj...to takie wzruszające. Bart: H... hej! Uspokuj się starcze! Maison: Przepraszam. Nie mogłem nic na to poradzić...lepiej wrócę na statek i dopilnuję wszystkiego. Proszę paniczu, zaprowadź Marguerite do sióstr. Przepraszam. (Maison odszedł) Męszczyzna: Oh, Bart! Dobrze że nic ci nie jest. Ludzie z ukrytego portu skontaktowali się z nami zanik przybyliście. Już powiadomiłem katedrę. Proszę zabierzcie Margie tam jak najszybciej. Bardzo się ucieszy...nie wspominając o siostrach! (Weszli do katedry) Zakonnica: Margie! Margie: Wróciłam! Zakonnica: Oh, Margie... cieszymy się że nic ci nie jest... Margie: Tak, to wszystko dzięki Bartowi i jego ludziom. Zakonnica: Właśnie się dowiedziałyśmy...więc śpiewajmy pieśń pochwalną. Tak się cieszymy... Siostra Agnes: Witaj z powrotem Margie. Wierzyłyśmy że twój kuzyn Bart cię bezpiecznie przyprowadzi...czekałyśmy na ciebie. Margie: Siostra Agnes! Siostra Agnes: Niestety twoja matka i babcia... Margie: Wiem Siostro Agnes...słyszałem o tym w królewskim pałacu...ale wróciłam...już nigdy nigdzie nie pójdę! Nie będę już was więcej martwić! Siostra Agnes: Aby tak było, moje dziecko... Margie: Siostro Agnes, to zupełnie do ciebie niepodobne! Wróciłam bezpiecznie. Czy nie powinnaś mnie upomnieć? Sister Agnes: Ha... Przepraszam... ale jestem zbyt szczęśliwa aby to zrobić... Siostry, nie musimy siedzieć cicho. By uczcić powrót naszej siostry Margie wyraźmy naszą radość niebiosą, skończmy śpiewać naszą pieśń. Margie: Dziękuje, i bądźcie wszystkie błogosławione! Czy mogę iść na górę? Minęło tyle czasu, chcę się tam też rozejrzeć. Siostra Agnes: Oh, oczywiście! Nie wahaj się przed niczym, za wyjątkiem jednaj rzeczy, nigdy nie opuszczaj nas znowu na tak długo. Margie: Ha, ha! Wiedziałam że tak powiesz, to jest Agnes jaką znam! (Zakonnice wruciły śpiewać) Bart: Kiedy ostatnio tutaj byłem. Czy coś się stało Margie? Margie:...Nic. Tylko, chyba się trochę rozemocjonowałam...Heh, heh, heh... Bart:...Odpocznij chwilę, dużo przeszłaś? Margie: Jeśli chcesz żebym płakała to ci się nie udało. O tak! Pokażę Feiowi i Citanowi katedrę, za mną! Citan: Jaką jest ona silną dziewczyną. To pewne że chciała płakać... Bart: Tak, masz rację, taka zawszę jest. Rozumie swoją pozycję. Może mógłbym nauczyć się od niej kilku rzeczy. Margie: Na drugim piętrze mamy galerię... (Weszli na drugie piętro) Citan:...Jaki wspaniały widok! Margie: Jeśli kiedykolwiek coś przeskrobaliśmy gdy byliśmy dziećmi, Bart i ja chowaliśmy się tutaj. Bart: Hej, przestań opowiadać te historie! Margie: Dal mnie Bart się wiele nie zmienił. Bart: Co!? Myślisz że ciągle jestem dzieckiem!? Margie: Stąd widok podoba mi się najbardziej. (Oglądają dwa anioły) Citan: Tak, zapiera dech w piersiach! Światło z zewnątrz świeci przez witraż z przodu katedry, wspaniała robota artystyczna. Margie: Zauważyłeś że każdy z tych dwóch wielkich aniołów mają tylko po jednym skrzydle? Według legendy opowiadanej w Nisan, Bóg stworzył ludzi doskonałymi, ale ludzie nie pomagali sobie. To symbolizują te jedno skrzydłowe anioły, by latać muszą sobie pomagać. Citan: Ah, więc taki jest powód. Rozumiem, jeśli się przyjrzeć temu bliżej, lewy anioł przypomina męszczyzne a prawy kobietę. To niezwykła cecha. Zazwyczaj nie ma podziału na płeć. A ta przestrzeń pomiędzy nimi, czy jest to droga którą Bóg przychodzi, czy może jest to droga prowadząca do Boga? Tego nie wiem, mogą to być nawet te dwa znaczenia na raz... Teraz rozumiem! To wszystko dotyczy nauki Nisan. Margie: Ha, ha, ha! Doktorze Citan Uzuki! Jesteś czasami śmieszny! Citan: Oh! Przepraszam. To mój nawyk... Fei: Doktor wie dużo o różnych rzeczach, czasami nawet ja nie rozumiem o czym mówi. Bart:...Hah! Zmuszać je by latały razem? Było by łatwiej gdyby latali oddzielnie, nie uważasz Fei? Margie: Bart! Nie widzisz głębokiego znaczenia i piękna. Chciała bym kiedyś komuś tak pomagać, nie odwiedziliśmy jeszcze „pokoju Sophi”. Powinniście przejść kilka procedur przed zobaczeniem go, ale myślę że nic się nie stanie jak zrobię wyjątek. Fei: Sophia? Margie: Tak, Sophia. Ona założyła Nisan i stworzyła naszą religię. Na górze mamy specjalny pokój z portretem matki Sophi. Citan: Bardzo chciał bym go obejrzeć! Fei, chodźmy go zobaczyć! (Na ścianie pokoju wisi portret) Citan: Oh y...co za niezwykły portret! I piękno namalowanej kobiety także jest niezwykłe...ale jest coś jeszcze, co wygląda znajomo! Co o tym myślisz Fei? Fei: Tak, myślałem o tym samym. Włosy mają inny kolor, ale atmosfera czy może osobowość jest taka sama. Citan: Co? Kolor włosów? Co masz na myśli? Fei: Co mam na myśli? Spójrz! To jest ta dziewczyna którą spotkałem w lesie, to Elly! To znaczy, jest podobna do Elly, nie uważasz? Citan: Tak, kiedy o tym wspomniałeś, przypomina Elly. Ale nie o tym mówiłem, technika malarska jest podobna do twojej. Fei: ...Naprawdę? Przede wszystkim nie jestem tak dobry jak ten malarz. Citan: Nie, bardzo przypomina twój styl, ale jakoś wyczuwam atmosferę smutku z tego obrazu. Uśmiecha się ale z obawą. Może ten obraz jest odzwierciedleniem jej wnętrza? Albo może są to wewnętrzne odczucia malarza. Ach jeśli się bliżej przyjrzymy, widać że portret nie jest skończony. Malarz odłożył pędzel gdy już prawie skończył. Dlaczego? Margie: Nie wiem, ale siostra Agnes może coś o tym wiedzieć. Będę u siostry Agnes. Bart: Wróćmy do miasta. Citan: Dobrze, ale ten obraz pobudził moją ciekawość. Czy mogę porozmawiać z siostrą Agnes zanim wrucimy do miasta? Bart: Tak, po drodze będziemy przechodzić koło jej pokoju. Citan: Czy wszystko w porządku Fei? Wyglądasz jakbyś śnił na jawie. Fei: Huh? Nic mi nie jest. (Fei Citan i Bart weszli do pokoju siostry Agnes) Siostra Agnes: Rozumiem że widzieliście portret Sophi. Ona jest matką założycielka Nisan. Mówi się że portret powstał przynajmniej 500 lat temu. Citan: 500 lat temu... niesamowite. Osobiście uważam to za intrygujące. Macie jakieś materiały historyczne? Siostra Agnes: Nie mamy niczego. Wszystkie materiały dotyczące Sophi zaginęły, tylko ten portret pozostał. My same niewiele o niej wiemy. Citan: Szkoda! Czy naprawdę nic nie zostało? Siostra Agnes: Skoro pomogliście Marguerite chciałabym wam pomóc, ale niestety nie mogę. Citan: Nic się nie stało. Byłem tylko zaintrygowany. Ale to dziwne, jeśli taki wielki budynek przetrwał tyle lat powinny też istnieć jakieś zapiski. Siostra Agnes: Według tradycji, Sophia żyła jakieś 500 lat temu, poświęciła siebie dla ludzi i została wezwana przez Boga. Tylko tyle mogę ci powiedzieć. Citan:...Rozumiem. Więc wszystko zaginęło w mrokach historii. (Opuścili katedrę) Bart: Ah! Maison: Pani-czu! Maison: Ludzie z Nisan byli tak hojni że pozwolili nam wynająć ten dom. Więc nie będziemy musieli na razie korzystać z hotelu. Także pan Sigurd chce z tobą porozmawiać o naszym następnym ruchu. Bart: Dobrze, gdzie jest Sig? Maison: Pan Sigurd czeka na was wewnątrz. Bart: Dobrze, dziękuje Maisonie. (Weszli do domu) Sigurd: Kiedy tutaj wracam, zawsze te miasto uspokaja moje serce. Paniczu, musimy omówić nasze plany. Bart: Dobrze, ale najpierw chcę cię o coś zapytać. Sigurd:...Mnie? Bart: Tak. Bart: Sig...Co się wydarzyło pomiędzy tobą i tym oficerem Geblera? Co cię z nim łączy? Dużo wiesz o Solaris z jakiegoś powodu. (Sigurd spojrzał na Citana, Citan przytakną) Sigurd:...Dobrze. Powiem ci. Ja i...Citan. Mieszkaliśmy w Solaris. Bart: Solaris...Tam skąd przybył Gebler? Sigurd: Tak. Solaris nazywa obcych „owcami”, są oni używani do pracy. Właściwie to niewolnictwo. Bart: Niewolnictwo? Tam go spotkałeś? Citan: Tak, to było tam. Sigurd: Przez krótki czas pracowaliśmy dla rządu Solaris, ale nie podobały się nam ich metody więc uciekliśmy przy pierwszej okazji. Bart:...Byłeś zaprzyjaźniony z tymi ludzmi? Spotkaliśmy się gdy byłem dzieckiem i od wtedy jesteśmy przyjaciółmi. Więc musiało się to wydarzyć wcześniej. Pewnie bym nie zrozumiał jeśli byś mi powiedział wcześniej, ale teraz chyba już zrozumiem. Szczególnie jeśli ma to coś wspólnego z ludźmi wspierającego tego idiotę Shakhana! Chciałbym żebyś mi powiedział wcześniej. Sigurd: Nic nie mogę na to teraz poradzić. Ale chcę abyś uwierzył że opuściliśmy Solaris z własnej woli i powodów. Teraz kiedy oni się znów pojawili nie możemy siedzieć i nic nie robić. Jeśli będzie trzeba oddam moje rzycie aby ich powstrzymać. Bart: Dobrze, rozumiem. Ale czy możesz mi powiedzieć więcej? Dziwi mnie ta nazwa mieszkańcy powierzchni. Czy Solaris znajduję się pośród chmur? Sigurd: Tak. Etrenank, stolica Solaris znajduję się w niebie nad nami. Solaris jest oddzielona od nas przez pole między wymiarowe znane jako „Wrota”. By przemieszczać się pośród nimi potrzebny jest specjalny środek transportu, jak np. statek kosmiczny. Do Aveh zostałem przemycony na zwykłym transportowcu lecącym na powierzchnię. Citan: Przybyłem znacznie później niż Sigura, ale uciekłem w ten sam sposób. Bart: Czym są Owce? Sigurd: Tego słowo Solarianie używają do określenia tych którzy mieszkają na powierzchni. Jak powiedziałem wcześniej „mieszkańcy powierzchni” są wykorzystywani tam do pracy. Może to być wszystkim od służby w wojsku do pracy w administracji. Solaris zdobywa swoją siłę roboczą pośród mieszkańców powierzchni. Dzieli się ją w sposób najbardziej odpowiedni do umiejętności człowieka. Czasami ludzie są poddawani praniu mózgu. Bart: Pranie mózgu!? Sigurd: Ja...gdy jeszcze panicz był młodzieńcem, zostałem wykorzystany jako przedmiot badań. Pewnie widzieli we mnie coś cennego. Fei: Ty także, doktorze? Citan: Nie, ja urodziłem się na niższych poziomach Solaris. Ale myślę że jestem Solariane m. Widzisz, potrzeba ludzi do rządzenia krajem, nieważne jak jesteś zaawansowany technicznie, bez ludzi nic nie zdziałasz. Sigurd: Czyści Solarianie są rzadkością. Nie było by w śród nich nawet ćwiartki populacji Aveh. Więc utrzymują swój kraj porywając ludzi. Bart: Kim jest ten człowiek? Sigurd: Nazywa się Kahr...Kahran Ramsus. Jak wiesz jest dowódcą Geblera. Bart: Ramsus...? Sigurd: Nazywamy go Kahr. W Solaris jest szkoła trenująca oficerów zwana „Jugend”. Został dowódcą po jej ukończeniu. Citan: On jest obywatelem niższego poziomu jak ja. Jednakże ma niezwykłe umiejętności. Po ukończeniu szkoły uzyskiwał nowe rangi z niewiarygodną szybkością. Sigurd: Tan człowiek miał jeden cel. Zebrać wszystkich swoich kolegów. Nawet mieszkańców powierzchni jeśli mieli talent zostali zaciągnięci do armii. Bart: Wy zostaliście wybrani przez Ramsusa? Citan: Nie, nie wybrani, dołączyliśmy do niego. Sigurd: Wtedy się z nim zgadzaliśmy. Citan: Wtedy Ramsus był naszym płomykiem nadziei. Miał wspaniałe pomysły, chciał zmienić system Soalris. Dla nas obiektów testów i obywateli niższego poziomu, było to wszystkim o czym marzyliśmy. Bart: Dobroczyńca? Sigurd: Tak, nawet ja, obiekt testów, zmieniłem się dzięki jego ideałą. Bart: Więc dlaczego chcieliście uciec z Solaris? Sigurd: Zostaliśmy umieszczeni przez Ramsusa na kluczowych pozycjach w wojsku. I dzięki temu poznaliśmy stosunki między Solaris i mieszkańcami powierzchni. Bart: Owcami, tak? Sigurd: Oni nie używają tylko owiec do niewolniczej pracy, wybierają niektórych z pośród nich, jak mnie, i traktują jako przedmioty do testowania narkotyków. Narkotyki te zmieniają ludzką osobowość, stają się bardziej agresywni i uaktywniają się ich ukryte moce. Używają ludzi do testowania swoich narkotyków zmieniających osobowość! Bart: Eksperymęty na ludziach? Sigurd: Tak, na przykład „Drive”. Ten narkotyk i wiele innych które są dzisiaj używane, powstały przez eksperymenty na ludziach. Citan: Jednakże, eksperymenty nie ograniczały się tylko do tego! Fei: Czy tego „Drive” mają wszyscy w armii Solaris? Citan: Przynajmniej wszyscy z Geblera stacjonujący na powierzchni. Bart: Martwisz się o nią? Fei:...! Bart: Widziałem trochę tego w jej pokoju. Fei: Nie. Bart: Używanie ludzi jako świnki doświadczalne, jak daleko się mogą jeszcze posunąć? Myślę że większość z tego rozumiem. Maisonie! Zarezerwój dla nas ratusz. Dokończymy rozmowę tam. Idę trochę odetchnąć. (Bart wychodzi) Sigurd: Chyba powinienem mu powiedzieć wcześniej... Citan: Najlepiej się teraz o to nie martw. Zrobiłeś wszystko co mogłeś. Młodzieniec zrozumie. (Fei i Citan rozmawiają z Bartem na moście) Bart: Nie wiedziałem że Sig miał taką przeszłość. Citan: Ciągle podejrzewasz Sigurda? Bart: To wszystko stało się tak nagle. Spodziewałem się usłyszeć coś innego. Że są rywalami z dzieciństwa, ale nie taką historję. Citan: Hmm. Ta Historia zmieszała cię ponieważ nie jest prosta. Był czas gdy współpracowaliśmy z jednym z generałów Geblera, a co więcej za Geblerem stoi kraj o którym nigdy nie słyszałeś. Bart: Hey, czemu się na mnie uwiozłeś? Citan: Nie, nie uwiozłem się na ciebie ani cię nie osądzam. Mówię tylko że jeśli rozumiesz jak się czuł, to powinieneś rozumieć czemu aż do dzisiaj ci tego nie powiedział. Patrząc na aktywność Solaris aż do teraz, nigdy nie posuwali się do czegoś więcej niż tylko do tego co konieczne by utrzymać kraj. Jak widziałeś ich siła militarna jest olbrzymia. Sigurd pewnie myśli naprzód, najpierw chcę się zając problemami na kontynencie Ignas. Kiedy już rozprawi się tutaj da mu to silne podstawy by zając się Solaris. Jest to o wiele lepszym planem niż od razu ruszyć do walki kiedy wie że nie może wygrać. To całkiem logiczne. Bart: Brzmi jakbyście się bardzo dobrze rozumieli. Citan: Przecież nie poznaliśmy się wczoraj i wiele rozmawialiśmy zanim zdecydowaliśmy się na ucieczkę. Bart: Mówiąc o tym, czemu uciekliście? Ramsus był waszą „gwiazdą nadziei”. Citan: Tak też na początku myślałem. Ale kiedy uświadomiłem sobie jego sposób myślenia, nie różniło się to za bardzo od wcześniejszego systemu. Właściwie jedyna zmianą było to że nie kładziono takiego nacisku na rangi i klasy ludzi jak na ich umiejętności. Słowa się zmieniły, ale ciągle nie różniło się to od tego co Solaris robiło do tej pory. On nie miał zamiaru dać wszystkim lepszego życia. Bart: Innymi słowy, o jest elitarystą. Nie za bardzo go lubię. Citan, myślisz że mogę pokonać Gebler? Citan: Planujesz z nimi walczyć? Bart: Tak długo jak wspomagają Shakhana nie da się tego uniknąć. Będę musiał z nimi walczyć prędzej czy później. Citan: Hmm...masz rację, ale nawet jeśli pokonasz Geblera tutaj, ciągle jeszcze pozostaje Solaris. Jeśli nie będziemy ostrożni możemy rozpocząć jeszcze większą wojnę niż z Shakhanem. Czy nie zgadzasz się że w ten sposób będzie wszystkim ciężko. Myślę że już czas abyśmy zdobyli pomoc większej ilości ludzi. Bart: Więc pokonanie Shakhana nie zakończy naszych problemów z Shakhanem. Wiem co próbujesz powiedzieć „by zniszczyć Gebler najpierw zdobądź tron!”. Citan: Hmm...można tak powiedzieć. Bart: Co masz na myśli, „można tak powiedzieć”? Ale może już czas żebym coś zrobił. (Wszystcy weszli do ratusza) Sigurd: Pożyczyłem stół ze sklepu. Właściciel powiedział „Jeśli potrzebujecie czegoś dla panicza, po prostu poproście”. Bart: Jestem wdzięczny. Gdy byłem młody pożyczałem stamtąd rzeczy i były kłopoty. Fei: Pożyczałeś, co wziąłeś? Bart: Łódkę zabawkę. Włożyłem do niej petard i wypuściłem na jezioro. Zawsze bawiłem się „we flotę”. Nie jestem pewien, ale chyba udawałem że jezioro to ocean a ja jestem dowódcą floty. Starczy tych historyjek, zaczynajmy. Po pierwsze Gebler jest wielkim problemem. Citan: Tak, Ramsus zawsze realizuje swoje cele. To że jest teraz dowódcą Geblera to udowadnia. Zwykły człowiek nie posuwał by się tak szybko w organizacji tego kraju. A teraz on jest w Ignas. Sytuacja nie jest zbyt dobra. Musimy jakoś zaleźć słaby punkt i zaatakować całą naszą siłą. Bart: Najpierw skoncentrujmy się na Shakhanie. Kiedy uwolnimy Aveh możemy się skoncentrować na Geblerze. Z naszą obecna siłą powinniśmy być w stanie zatrzymać Królewska Gwardię. Problemem jest jak się zając Geblerem w między czasie. Najprawdopodobniej ruszą do walki na życzenie Shakhana. Nie będą siedzieć i czekać. Citan:...Czy mogę na to spojrzeć? Czyli chcemy aby Gebler na jakiś czas...przynajmniej so czasu az nie odbijemy stolicy. (Citan tłumaczy strategię na mapie) Citan: To są jednostki Geblera stacjonujące obecnie w Aveh. Zachodnia straż, jednostki obronne stolicy i armia na linii frontu z Kislevem. To są trzy główne armie. Każda składa się z żołnierzy Aveh i Geblera. Tylko dwie z nich są duże. Jednostki obronne stolicy i armia na linii frontu. Zachodnia straż na granicy z Nisan nie jest niczym więcej niż oddziałem zwiadowczym. Sigurd: By odbić stolicę, niezbędne jest wyciągnięcie siły obronne z Bledavika. Citan: Mamy kilka Kislevskich gearów? Bart: Tak, kilka pojmaliśmy. Citan: Co jeśli użyjemy tych gearów do ataku na zachodnią straż na granicy z Nisan? Sigurd: Pozostaje problem czy atak na siły na granicy spowoduje ruch w centrum? Citan: By być pewnym, Nisan powinno udawać że sprzymierzyło się z Kislevem. Jeśli to zobaczą na pewno podejmą jakąś akcję. Bart: Zamierzasz wykorzystać Nisan jako przynętę? Fei: Doktorze!? Sigurd: Shakhan jest bardzo wyczulony na działania Kisleva i Nisan. Jeśli Nisan zaatakuje zapewne wyśle tam Gebler, ale... Citan: Oczywiście nie chciałem tego od początku. Ale patrząc na sytuację musimy to zrobić. Sigurd: Hmm... Bart: Najpierw musimy wedrzeć się do stolicy. By dostać Shakhana musimy się skontaktować z naszymi agentami w mieście. Citan: Zapominamy o jednej rzeczy, armia na linii frontu z Kislevem. Bart:...! Citan: Główną siłę floty Aveh stanowi pancernik Kefeinzel. Służy tam od czasu poprzedniego króla. Przez jego siłę ognia całą flotę nazywa się „niepokonaną flotą”. Jeśli dobrze pamiętam raport z wczoraj ten statek jest koło granicy. Bart: To robi wszystko zbyt niebezpieczne! Citan: nie czuj się zbyt zdołowany. Po prostu chciałem abyś znał obecna sytuację. Nawet w najgorszym razie jeśli przybędą nie będą wielkim problemem. Bart: Co masz na myśli? Citan: Mam informacje że były główny dowódca Aveh został tam przeniesiony. Nie zupełnie przeniesiony, raczej zesłany. Nazywa się Vanderkaum. Sigurd: Vanderkaum...masz na myśli tego samego Vanderkauma który był w Jugend? Citan: To ten sam. Młodzieńcze, on nie był w stanie przystosować się do zmian w taktyce, praktycznie teraz toczonej przez geary. On nigdy nie oddala się od swoich wielkich dział na pancernikach. Bart: Masz na myśli że jest uparty, wielki i nie ma prawdziwej siły. Wspaniały cel dla piratów. Maison: Paniczu! To nie będzie akt piractwa! Bart: Tylko żartowałem. Citan: Właściwie, liczba gearów przeznaczona dla floty wydaje się być zredukowana. Mimo wszystko jakże musi być on waleczny skoro jest tak zadufany. Bart: Ma tylko mięśnie zamiast głowy. To będzie zabawne. Maison: Paniczu! Bart: Wiem! Wiem! Citan, myślisz że on może nas zaatakować? Citan: to nie stanowi problemu. Nawet z Vanderkaumem mamy wystarczająco sił aby ich zatrzymać. Ale niemądrze jest niedoceniać przeciwnika. Sigurd: Teraz wiemy z czym musimy walczyć. Musimy jakoś zatrzymać tą flotę, żeby nie dotarła do stolicy. Bart: Więc sugerujesz że mamy następną jednostkę? Citan: Kilku efektywnych żołnierzy zatrzyma wroga, mała jednostka będzie najlepsza. Sigurd: Mała jednostka...? Citan: Co ty na to żeby Fei poprowadził te geary? Fei: Ja...!? Sigurd: Zaczekaj! Nie ma powodu dla którego powinniście się mieszać. Fei: Zrobię to. Kiedy wyruszamy? Bart:...Jesteś pewien? Fei: Zaszliśmy tak daleko, jesteśmy teraz przyjaciółmi do końca! Citan: Szybkość jest wszystkim. Powinniśmy wyruszyć najszybciej jak to możliwe. Bart: Dobrze, jutro! Sigurd: Jestem wam wdzięczny, Fei, Citan. Bart: Nie przegramy! Nikt nie zginie na marne! Maison: Dobrze powiedziane, paniczu! (Następnego dnia) Margie: Dzień dobry! Czemu się tak smucisz? Nie czujesz się dobrze? Czy może smutno że musisz się pożegnać? Albo po prostu jesteś zdenerwowany? Bart: Zamknij się! Nie drażnij mnie! Margie: Hee hee. Już prawie czas. Bart: Tak, czy wszyscy gotowi? Będę tutaj, więc powiadomcie mnie jak zakończycie przygotowania. Citan: Dzisiaj wieje nowy wiatr... Bart: Jesteśmy gotowi? Fei: Tak! Sigurd: Nasi ludzie w Nisan zaatakują zachodnią straż w mundurach Kislevu. W odpowiedniej chwili ruszymy do pałacu. Bart: Unikajcie niepotrzebnych śmierci. Chodzi mi zwłaszcza i wojska Aveh a także Gebler. Sigurd: Rozumiemy. Fei: Myślę że pójdę wywołać trochę zamieszania w moim Weltallu. Sigurd: Liczymy na ciebie! Margie: Następnym razem jak się spotkamy nie będę już mogła nazywać cię „Bart”, ani „paniczu”. Może „wasza królewska mość”? Bart: Daj sobie spokój. Bart wystarczy „Wielka Matko Nisan”! Margie: Hej...! Wiesz że nie lubię tego tytułu! Bart: Ha ha ha! Dobra ruszamy! Margie: Powodzenia! (Yggdrasil wyruszył) Siostra Agnes: Marguerite i Bartholomew... Widząc was dwoje wraca mi nadzieja. Dawno temu zanim Fatimowie z Aveh zwali się jeszcze Fatimami, królewscy bracia i ich zony, prowadzili pomyślne rządy. Nie mogę się już doczekać tego dnia kiedy jako Wielka Matka Sekty Nisan zasiądziesz na tronie jako żona Bartholomewa. Margie: Co?! Zaczekaj! Nie lubię rozmawiać o romansach...! Bart i jak jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi! Sister Agnes: Ha ha, małżeństwo jest najlepszą oznaką przyjaźni. Wkrótce dojrzejesz i staniesz się piękną kobietą, Bart nie będzie cię dłużej ignorował. Margie: Przestań, obrażasz mnie! (Na Yggdrasilu) Maitreya: Każda grupa gearów startuje w kolejności by ulec wykrycia. Spotkamy się jutro przy granicy o 12:00. Zrozumieliście? Ludzie: OK! Bart: Mimi że krążownik jest przestarzały macie mało gearów. To będzie trudna walka, ale może zmienić przyszłość Aveh. Liczę na was. Maitreya: Zostaw wszystko nam paniczu! Rozwalimy Vanderkauma, prawda synu!? Fei: nie nazywaj mnie synem, bo nie jesteś moim ojcem. Maitreya: Huh? Ha, ha, ha, ha… Paniczu, poradzimy sobie! Bart: Fei, wiem że to dziwne że to mówię skoro ja cię w to wciągałem, ale bądź ostrożny. Fei: Ty też. Bart: Jeśli coś mi się stanie, zajmij się Margie dla mnie! Fei: Nie zapeszaj. To do ciebie nie podobne, ale zajmę się nimi. Nie martw się. (Fei w Walltarze został wystrzelony)