Operacja Aveh – misja ratunkowa Margie. (Gdy Yggdrasil dociera do Bladevika, dolatuje tam także Statek Kosmiczny) Członek załogi 1: Kadłub zabezpieczony. Członek załogi 2: Pole grawitacyjne w normie. Wyłączam silniki. Członek załogi 3: Zaczynam procedurę dokowania. Ramsus: Odwołać alarm. Natychmiast zacząć naprawy i tankowanie. Miang: Premier i Generał Vanderkaum przybyli by się z tobą spotkać, komandorze. Ramsus: Hmph, co za fatalny komitet powitalny. Miang: Czego się spodziewałeś. Jesteśmy na planecie. Ramsus: Miang, wysiadamy. Miang: Tak, sir. Shakhan: Dobra robota komandorze. Dopiero przejąłeś dowodzenie a już mamy wspaniałe rezultaty. Zniszczyłeś armię Kislevu w kilka dni...jestem pod wrażeniem. (Ramsus zignorował Shakhana i podszedł bezpośrednio do Vanderkauma) Ramsus: Nie mogę uwierzyć że zostałeś pokonany przez tak małą jednostkę...dopiero co przejąłem dowodzenie a ty już mnie obrażasz! Vanderkaum: Przepraszam komandorze. Byli bardziej uparci niż przewidywaliśmy. Mieli nowy model geara który był bardzo mobilny. Nie mogłem go namierzyć głównym działem...inaczej nie został bym pokonany. Ramsus: Głupcze! Wiedz kiedy używać tego działa! Zawiodłeś bo próbujesz rozwiązać wszystko siłą. Masz mięśnie zamiast mózgu. Vanderkaum: Komandorze!! Ramsus: Odejdź. Idź czyścić swoje 1200 sem (następna jednostka miary Xenogearsa) działo. Shakhan: Jutro jest 500 rocznica założenia tego kraju. Proszę przyjść na ceremonię. Odbędzie się zwyczajowo turniej podczas ceremonji... Ramsus: Co z tym incydentem z raportu? Shakhan: Co? Oh, masz na myśli 500 letnią mobilną broń którą wydobyliśmy z ruin? Z pomocą Ethosu zakończyliśmy naprawy. Myślałem żeby to ogłosić podczas ceremonii... Ramsus: Zabawki jak ta powinna zostać przekazana Vanderkaumowi. Mówię o „Fatima Jasper”. Shakhan: Udało mi się już zdobyć połowę. Ale nie mogę jej zmusić aby powiedziała gdzie jest druga połowa. Jest bardzo uparta... Ramsus: Nie byliście dla niej zbyt ostrzy? Shakhan: Oczywiście że nie. Wiem jak pogardzasz takimi wulgarnymi działaniami. Ramsus: Powiedziałeś że ta dziewczyna jest Świętą Matką z Nisan...czy ona jest na górze? Shakhan: Tak, w wschodniej wierzy. Ramsus: Miang, czy to może być „Relikt”? Miang: Tak. Ale w ciąż nie ma odpowiedzi. Zdaje się że jest jakaś bariera. Jednakże wiemy z starych zapisów że jeden na pewno jest w pobliżu. Prawdopodobnie będzie dobrze zachowany. Ramsus: Spotkajmy się z nią, chcę z nią osobiście porozmawiać. Miang, pójdziesz ze mną. Miang: Tak jest. Shakhan: Otwórz drzwi, komandor Ramsus chce się z nią zobaczyć. Shakhan: Proszę komandorze. (Miang i Ramsus weszli do pokoju gdzie przetrzymywano Margie) Margie: Kim jesteś? Ramsus: Nazywam się Ramsus, a ona Miang. Chcielibyśmy zadać ci kilka pytań/ Margie: Ja jestem Margie. Właściwie to Marguerite. Co chcecie wiedzieć? Jakie jest moje ulubione jedzenie? Lubię ciastka, Chiffon Nisan jest moim ulubionym. Nie jadłam go tak długo... Ramsus: Marguerite, chcemy cię zapytać o skarb rodzinny Fatimów...mówię o „Fatima Jasper”. Widzisz ukryłem ten kawałek który miałaś w bezpiecznym miejscu. Ale nie wiem gdzie jest druga część. Wiesz może? Margie: Nie, tą część co miałam zabraliście mi. Nawet nic mi za to nie daliście. Następnym razem jak przyjdziesz, mógłbyś mi przynieść trochę Chiffon Nisan? Jadłam je w Nisan codziennie. Chyba nie robią ich w Aveh. Aveh miało dobrych piekarzy, ale myślę że wszyscy zginęli w czasie wojny. Ramsus: Szkoda. Nie znam się na ciastkach, ale zobaczę czy uda mi się znaleźć jakieś dla ciebie. Margie: Dziękuje, Ramsus. Będę czekać. Ramsus: Czy potrzebujesz jeszcze czegoś? Przynieść ci jeszcze coś następnym razem? Margie: Nie. Chcę już wrócić do Nisan. Muszą się tam o mnie martwić. Ramsus: Przepraszam, ale będziesz musiała jeszcze poczekać. Chcemy abyś tutaj została aż nie znajdziemy drugiej połowy „Fatima Jasper”. Shakhan: Niesamowite że powiedziała aż tak dużo. Ramsus potrafi sobie radzić z kobietami tak dobrze jak mówi Strażnik: Czy wszystko w porządku? Shakhan: Nie mogłem zapobiec ich spotkaniu. Nie jeśli chodzi o niego. Poza tym, Marguerite nic im nie powiedziała, więc nie ma czym się martwić. Ale skąd wyciekła informacja o Jasperze? Z Ethosu? To niedorzeczne! Hmm, jeśli tak będzie dalej to moje plany...lepiej dowiedzmy się natychmiast skąd wyciekają informacje a w między czasie dajmy trochę serum prawdy naszemu gościowi, Pannie Marguerite. Musimy znaleźć jak najszybciej drugą część „Fatima Jasper”. Strażnik: Ale... Shakhan: Ostatni komandor Vanderkaum był nieudolny...tym razem Gebler przysłał swojego najlepszego oficera. Jego kraj przykłada do tego dużą wagę i nic nie możemy na to poradzić! (Bart, Citan i Fei dotarli do Bledavika i wchodzą do hotelu) Citan: Wynajmijmy pokój i zaplanujmy dokładnie nasze działania. Siostra: Ah...Przepraszam ale...czy ty nie jesteś Książe Bartholomew? Bart:... A ty jesteś? Siostra: Zostałam tutaj przysłana przez sektę Nisan. Przybyłam aby sprawdzić co się stało z Matką Marguerite. Książe wiedziałam że przybędziesz prędzej czy później! Citan: Nie rozmawiajmy tutaj. Czy możemy skorzystać z pokoju? Siostra: Musicie być zmęczeni. Proszę, przyjdźcie do mojego pokoju później. (Drzyna jdzie do wskazanego pokoju) Siostra: Przepraszam ale kim oni są? Bart: To Fei i Citan. Pomogą mi uratować Margie. Siostra: Dziękuje że przybyliście mimo tego pustynnego upału. Jestem z sekty Nisan. Od kiedy Shakhan porwał Matkę Marguerite, próbujemy znaleźć sposób aby ją wydostać. Próbowałam się dowiedzieć gdzie ją przetrzymują. Wreszcie wczoraj dowiedziałam się że Margie jest w cytadeli. Problemem jest jak się dostać do zamku...dużo o tym myślałam ale do niczego nie doszłam. Przepraszam. Bart: Nic się nie stało. Przynajmniej wiemy gdzie ją trzymają. Znajdziemy sposób by się przemknąć do zamku. Właśnie sobie przypomniałem jak doprowadzana jest woda do Bledavika. Płynie ona pod zamkiem i do miasta doprowadzana jest kanałami. Możemy dostać się do zamku przez te kanały. Do kanałów możemy się dostać przez miejską studnię. Kanały powinny prowadzić bezpośrednio do zbiornika w zamku. Jeśli tam dotrzemy będziemy mogli dostać się do zamku. Citan: Jutro Fei będzie uczestniczyć w turnieju z zamku Fatima. Urządzimy dobre przedstawienie by odciągnąć straże. Bart dostanie się do zamku przez kanały. Będę towarzyszył Feiowi na turnieju i zabezpieczę naszą drogę ucieczki. Przygotowania zakończone. Na noc zostaniemy w hotelu i zaczniemy jutro rano. Mamy teraz trochę wolnego czasu, rozejrzyjmy się po mieście. (Fei budzi się następnego dnia) Citan: Dzień dobry. Rozpoczynamy operację „Uwolnić Margie”! Najpierw Fei i ja udamy się na turniej, kiedy się zacznie Bart przez kanał dostanie się do zamku, jeśli będzie płyną pod prąd. Na pewno będą tam straże. Postaramy się odciągać uwagę straży na turnieju jak długo to będzie możliwe. Przez ten czas musisz uratować Margie. Jakieś pytania? Fei: Zrozumiałem. Citan: Więc chodźmy. Bądź ostrożny młodzieńcze! (Fei i Citan udają się na turniej) Strażnik: Uczestnicy? Dobrze przechodźcie. Następny Strażnik: Tylko uczestnicy mogą tu wejść. Twój przyjaciel musi zaczekać na zewnątrz. Citan: Więc zostanę tutaj i będę ci kibicował. Nie pokonuj ich za szybko. Im lepiej się spiszesz, tym łatwiej będzie Bartowi dostać się do zamku. (Fei wchodzi do namiotu i spotyka Dana) Fei: !! Dan... Dan! Co tutaj robisz? Dan: ...To twoja wina że Alice... Nigdy ci nie wybaczę. Zabiję cię! Fei: ...Dan... Strażnik: Uwaga wszyscy uczestnicy. Za chwilę zaczynamy. Proszę wejść na arenę. Dan: Jesteś wrogiem wszystkich w Lahan! Skopię ci tyłek przy wszystkich! I nie próbuj uciekać!! Fei: Dan... Tajemniczy człowiek (w masce): Hej, pochodzisz z Lahan? Fei: ?? Tajemniczy człowiek (w masce): Wydaje się że ty i ten dzieciak macie jakieś problemy. Fei: Kim jesteś? Myśl o swoich sprawach! Tajemniczy człowiek (w masce): Ha ha ha... Fei: Z czego się śmiejesz? Tajemniczy człowiek (w masce): Z niczego...zastanawiam się jedynie jak będziesz walczył z tym chłopcem...nie mogę się już tego doczekać „Fei”. Fei: Huh? (Tajemniczy człowiek odszedł) Fei: (Skąd on zna moje imię...? Nie podałem mojego prawdziwego imienia...) (Bart wyrusza na misję) Bart: Czas zaczynać! Lepiej się przygotuję. Siostra: Czy twój plan zadziała? Bart: Już się zaczął. Jeśli coś jest źle będzie ciężko! Czym się martwisz? Feiowi nic nie będzie, zresztą jest z nim Citan. Idę dostać się do zamku. Nie będzie problemów. Siostra: Modlę się żeby tak było. Bart: Pójdę już. Margie czeka w cytadeli. Siostra: Bądź ostrożny. Dziękuje że pomagasz Matce Marguerite. Bart: Lepiej uciekaj z Aveh. Niedługo zacznie się tutaj piekło. Siostra: Dziękuje. (Bart wchodzi przez studnię do tunelu, zaczyna się turniej, Shakhan z balkonu przemawia do tłumu) Shakhan: ...Odważni młodzi ludzie rozlewają swoją krew na linii frontu. Nasza armia jest najlepsza, ale wynik wojny są ciągle niepewny. By chronić tradycję Aveh i zachować pokuj na pustyni, musimy stać ciągle razem. Pustynia jest cenną tradycją przekazaną nam przez naszych przodków. Tutaj możemy połączyć nasze umysły i ciała w jedno. Naszymi nauczycielami są słonce i wiatr. Zebraliśmy się tutaj dzisiaj, z naszymi silnymi ciałami zahartowanymi przez pustynię. Słońce nad nami jest takie samo jakie świeciło nad naszymi ojcami na froncie. Wiatr wiejący tutaj jest taki sam który dawał nadzieję i wysłuchiwał modlitw naszych synów na froncie. Turniej ten powstał z naszych nadziei i błogosławieństwa z pustyni na której mieszkamy. Odważni wojownicy walczcie dobrze i nie zhańbcie waszych braci na froncie. Niech rozpocznie się 338 turniej! (Uderzono w gong) Shakhan: Hmm...wzruszające jeśli mogę tak powiedzieć. (Ramsus i Miang weszli na balkon) Shakhan: Oh, komandor Ramsus. Przepraszam że kazałem ci czekać. Tędy proszę. Ramsus: Obawiam się że nie mam czasu na takie rozrywki. Przyszedłem tylko się pożegnać. Shakhan: Jaka szkoda. Nie lubisz naszych rozrywek? Ramsus: Uważam je za nudne. Miang: Oh, daj spokój komandorze. Shakhan próbuje okazać gościnność...ja uważam sztuki walki za całkiem interesujące. Chętnie zobaczę turniej. Shakhan: Ten turniej jest dla ciebie komandorze. Twoja pomoc w naszych ciężkich chwilach pozwoliła nam obchodzić dzisiaj rocznicę utworzenia kraju. Ramsus: To nawet nie jest twój kraj. Hmph, rób jak chcesz. (Ramsus wyszedł) Shakhan: C powiesz na turniej Miang? Zaszczycisz nas swoją obecnością? Miang: Tak. Z przyjemnością. Shakhan: Oh, zaczynają! Komentator: Pierwszy pojedynek... Gonzales vs. (imię jakie wybraliśmy dla Feia na turniej)! Miang: Co za przystojny chłopak! (Fei pokonuje Gonzaleza, a Bart pływa w kanałach) Bart: To musi być tama. (Fei walczy dalej a Bart dostaje się do zamku) Starzec: Co?! Znowu się bawisz w zbiorniku retencyjnym? Wychodź stamtąd chłopcze! Ile razy mam ci powtarzać...hmm? Ile to lat minęło? Jeszcze nie dorosłeś? Czy to jakiś żart? Odpowiedz! Bart: O czym gadasz starcze? Nawet gdy byłem chłopcem ciągle gderałeś. Ale zdaje się że ci się pogorszyło. Starzec: Co?! Gderam?! Ty dzieciaku! Jedynymi ludźmi którym pozwalałem się tak do mnie zwracać byli moja matka i młody książe...jak on miał na imię? Bart: Masz na myśli jego wysokość „Księcia Bartholomewa”? Starzec: Tak, jego wysokość, książe Bartholomew. Chłopcze naprawdę wiesz wiele. Gdyby książę ciągle żył byłby gdzieś w twiom wieku. Czy wiesz że Shakhan zabił go i całą jego rodzinę? Nie pokonasz mnie Shakhan! Będę bronił wody Aveh aż do śmierci! Bart: Naprawdę? Dzięki starcze. Ojciec by się ucieszył. Starzec: ? Co masz na myśli? Czy jesteś jakimś moim znajomym? Czekaj, pamiętam! Nie, to nie to. Nie pamiętam żeby król miał jakichś tajnych synów. Bart: Przepraszam ale nie mam czasu na wyjaśnienia. Przypomnisz sobie. Na razie! (Fei walczy z Danem) Fei: Co tutaj robisz Dan? Dan: Hmph! Uciekłem Yui! Pomszczę śmierć mojej siostry! Fei: ...Proszę Dan. Przestań! Dan: Zamknij się! Nigdy ci nie wybaczę...ty morderco!! Fei: Ergh... Co chcesz bym zrobił...? Dan: Pokonam cię! Dla całego Lahan! (Fei pokonał Dana) Fei: Dan...ja... Dan: Zamknij się! Nie chcę słyszec twoich głupich wymówek! Fei jesteś bydlakiem!! (Fei walczy w finale z tajemniczym człowiekiem w masce, Fei nie może trafić swojego przeciwnika) Publiczność: Boo! Boooooo! Nuda! Zacznijcie walczyć poważnie! Fei: (Nie dobrze, w tym stanie...) Wiseman: Tak jak myślałem. Fei:?? Wiseman: Gdzie się nauczyłeś tej techniki? Fei: Co za różnica gdzie...? Zacznij walczyć poważnie! Wiseman: Hmm. Więc po co walczysz? Dla siebie? Czy dla innych? Fei: Po co mnie o to pytasz? Wiseman: Czy nie jest potrzebny powód by walczyć? Fei: Mój powód nie jest twoja sprawą! Wiseman: Więc walczysz bez żadnego powodu czy celu? Fei: Czy się zamkniesz! Jestem w trakcje szukania celu! Wiseman: Zapomnij o tym! Nie znajdziesz żadnego. Fei: Co!? Wiseman: Wydaje ci się że patrzysz w górę, ale w rzeczywistości, patrzysz tylko w dół! Tylko patrzysz na siebie. W ten sposób nic nie znajdziesz. Fei: Skąd możesz to wiedzieć...? Wiseman: Wiem...po wymianie z tobą ciosów, mogę wiele powiedzieć... Fei: Argh! Zamknij się! (Fei nieskutecznie atakuje) Wiseman: Słaby, słaby...Nigdy mnie nie trafisz w ten sposób. Ale przynajmniej dojrzałes psychicznie. Fei: ?? Wiseman: Dobrze że wyleczyłeś się z ran, Fei... Fei: !! Skąd znasz moje imię? Nie użyłem mojego prawdziwego imienia gdy zapisałem się do turnieju. I skąd wiesz o tym że byłem ranny? Chyba nie jesteś tym o kim myślę? Wiseman:...Hm!? Fei:?? Wiseman: Już nadszedł czas? Nic nie mogę na to poradzić. Muszę iść! (Wiseman uciekł) Fei:!! Zaczekaj! Chciałem cię zapytać...! Publiczność:...Grumble grumble... Komentator:...Uh, ahem. Zdaje się że Wiseman się wycofał. Czyli drugi uczestnik wygrywa automatycznie! Fei: Wiseman... (Bart dochodzi do pokoju gdzie przetrzymują Margie) Margie: Bart! Bart: Wracajmy do domu Margie! Margie: Wiedziałam że po mnie przyjdziesz! Bart: Wynosimy się stąd! Za mną! Margie: Dobrze, oh zaczekaj. (Margie zabrała różowe zwierze) Margie: Naprawdę to lubię. (Wychodząc napotkali Ramsusa i Miang) Margie: Bart! Zobacz! Bart: Cholera! Gebler! Ramsus: Zdaje się że mamy szczury. Co zamierzasz zrobić z tą dziewczyną chłopcze? Bart: Chłopcze? Ha, chłopcze!?! Spróbuj nazwać mnie nazwać tak jeszcze raz! Kim ty w ogolę jesteś? Ramsus: Nie podam mojego imienia szczurowi. Bart: Co? Ramsus: Oddaj tą dziewczynę. Ona jest bardzo ważnym gościem. Dopóki nam nie powie gdzie jest pewien kawałek Fatima Jasper, nie możemy pozwolić by została zabrana. Bart: Myślisz że ją oddam tylko dlatego że ty tak mówisz? Daj sobie spokój ty Geblerowski łazęgo! Ramsus: Hmm. Myślę że wiesz gdzie cię doprowadzi takie słownictwo. (Ramsus wyciąga miecz) Miang: Jeśli naprawdę chcesz pomóc temu dziecku to się poddaj...książe Bartholomew! Bart: Tak? Znasz mnie, huh? Heh! To nie jest złe uczucie wiedzieć że twoje imię jest znane przez kogoś tak ładnego jak ty. Margie: Ba-arty! Miang: Masz swoje problemy z Shakhanem, ale my nie będziemy cię źle traktować. Shakhan się nie liczy także dla nas Bart: Dobrze wiedzieć. Ale nie mogę tego przyjąć. Ramsus: ...więc postanowione. Bart: Tch... Margie! Schowaj się za mną! Margie: Nie! Też będę walczyć! (Nagle do walki dołącza się Fei) Fei: Bart! Nic ci nie jest? Bart: Dobrze że zdążyłeś, Fei! Ramsus: Fei? Fei: Co się dzieje Bart? Myślałem że to prosta misja ratunkowa. Bart: Zamknij się! Tan łazęga mnie spowolnił! Ramsus: (Sposób w jaki zaatakował... przypomina mi kogoś z przeszłości...) Wystarczy gadania! Walka ujawni prawdę o tobie. Bart: Uważaj Fei! On jest bardzo silny. (Ramsus został pokonany) Ramsus: (On wygląda... zupełnie inaczej... i nie ma odpowiedzi. Czy to tylko moja wyobraźnia? Ale ta technika na pewno jest jego... co więcej... imię Fei... gdzie ja je...) Fei... to imię mojego dziecka... Ramsus: Gah! Margie: Zostawcie resztę mnie! Bart: Margie? (Margie wypuszcza czarem szczury) Ramsus: Szczury? (Czy to on? Czy tylko chcę tak myśleć...? Jeśli to on... to ja...) ...bezużyteczny... ...niepotrzebny... Ramsus: Straż! Podwoić straż przy obu windach. Nie pozwólcie tym szczurzą wrócić. Bart: Hey, Fei! Wiesz dokąd prowadzi ta winda? Fei: Nie. A dokąd prowadzi? Bart: To ja ciebie pytałem! Nie było jej tu wcześniej. Nie martw się...jakoś wrócisz do domu. Margie: Nie martwię się. Bart: Fei, jak poszło na turnieju? Fei: Uh, myślę że wygrałem... Bart: Tak myślałem. Wiedziałem że sobie poradzisz. (W doku widać wielki statek) Fei: To.. powietrzny pancernik Geblera! Margie: Tak i zobaczcie co z niego wychodzi! Bart: Czy oni chcą następnej walki? Margie: Bart, lepiej się stąd wynośmy, i to szybko! (W międzyczasie Elly słyszy alarm) Alarm: Intruz w bazie! Jest trzech intruzów...kierują się do doków. Dwóch męszczyzn można zabić...ale nie skrzywdźcie dziewczynki. (Elly wyszła z pokoju, Fei wpadł na nią) Fei: ! Elly: ! Fei! Fei: Ty jesteś...Elly? Co tutaj robisz? Elly: To ja powinnam cię o to zapytać! Nie mów mi że to ty jesteś intruzem, Fei? Fei: Huh? Bart: Jeśli ona wchodzi nam w drogę, po prostu... Fei: Zaczekaj, Bart! Ona...Elly nie jest wrogiem! Bart: Nie jest wrogiem? Oszalałeś? Zobacz jej mundur! Ona jest oficerem Geblera! Fei:... (Nagle pojawili się żołnierze) Żołnierz: Tutaj uciekli! Elly: Szybko! tędy! (Elly wpuściła ich do swojego pokoju) Elly: Wygląda że sobie poszli... Bart: Fei, możesz mi wyjaśnić skąd znasz oficera Geblera? Fei:... Bart: Nie wiem gdzie ją spotkałeś, ale nie ważne jak na to patrzysz...ona jest oficerem Geblera! Nie jest wrogiem? Elly: Tak. Specjalne Siły Świętego Imperium Solaris. Znane także jako Gebler. Jestem porucznik Elhaym Van Houten z trzeciej dywizji szturmowej z Ignas. I kiedy wracałam z misji z porwanym nowym typem geara...zostałam zaatakowana przez geary Kislevu i rozbiłam się w twojej wiosce. Fei:... Elly: Chciałam ci powiedzieć, ale nie mogłam. Kiedy usłyszałam co moje rozbicie się wywołało Fei:...Wiem. Elly: !? Fei... Fei: Słyszałam jak rozmawiałaś z doktorem. Elly: Więc dlaczego? Fei: To wszystko moja wina. Elly: Nie to nieprawda... Fei: Zapomnijmy o tym. Nie mogłaś nic na to poradzić...miałaś własne problemy. Elly: Ale, Fei... dlaczego jesteś z nimi? Fei: Współpracuje z Bartem i jego załogą. Przybyliśmy uratować Margie która była więziona w zamku. Elly: Rozumiem... (Elly otworzyła drzwi) Bart: Hey! Zaczekaj, co robisz? Elly: Chcecie się wydostać z zamku? W tym zamieszaniu możecie uciec przez wyrzutnię. Bart: Świetny pomysł...ale czy naprawdę w to uwierzymy? Nie wydaje mi się! Ona chce nas wydać, to podstęp Fei! Fei:... Margie: Zaczekaj Bart! Ona nie jest złą osobą. Powiedziała że nam pomoże, więc pozwólmy jej. Bart: Zawsze taka jesteś! Nie rozumiesz...ona jest z Geblera! Jak możesz być taka ufna! Margie: To nie prawda, ona to Elly. Bart: Naprawdę? Zobacz gdzie twoja specjalność w osądzaniu charakteru cię doprowadziła! Fei a co z tobą? Wierzysz jej? Fei: Postanowiłem już dawno temu. Elly: Fei... Bart: Gah! Najpierw ty a teraz ona Elly: Zaczekajcie. Korytarz jest pusty! Szybko, za mną! Tym kodem startowym możecie uruchomić każdego standardowego Geara. Fei: Elly? Elly: To wszystko co mogę dla ciebie zrobić. Reszta zależy od przeznaczenia... Bart: Dobrze! Choć Fei! Co robisz? Pospiesz się! Fei: Elly! Choć z nami! Elly:!? Fei: Nie powinnaś tutaj przebywać! Elly: Fei... Bart: Marnujesz czas! Idą po nas! Zostaniemy złapani! Fei: Elly... Elly: Dziękuje ale to niemożliwe. Jestem żołnierzem Solaris. Tu należę. Nie mogę pójść z tobą. Fei: Elly! Elly: Fei, gdy się spotkamy następnym razem...będziemy wrogami. (Elly odeszła a Bart z Feiem wystartowali, Ramsus szykuje grupę pościgową) Miang: Komandorze! Ramsus: Miang, przygotuj mojego Wyverna! Muszę ich ścigać... (Wszedł żołnierz i dał coś Ramsusowi) Żołnierz: (Komandorze... mam wiadomość od Hyu...) Ramsus: Co!? Zatrzymać przygotowania! Odwołuję rozkaż! ...Ten głupiec. Co on tutaj robi? Autor: Fengalon