Piracka baza Barta. (Fei stoi w doku przy Waltallu) Citan: Fei! Martwiłem się o ciebie! Fei: Doktorze... Maison: Witam na pustynny krążowniku „Yggdrasil”. Przepraszam za wcześniejszy incydent. Jestem pewien że zostaliście już sobie przedstawieni. Ale proszę mi pozwolić przedstawić przywódcę pustynnych piratów. Pan Bartholomew. Mogę zapytać czy panicz przeprosił już pana Feia? Bart: Co? Uhh...tak...powiedziałem że się myliłem...prawda? Fei:... Sigurd: Mówienie że się myliłeś po fakcie niczego nie rozwiąże paniczu. Przepraszam że się jeszcze nie przedstawiłem...nazywam się Sigurd, pierwszy oficer na ty krążowniku... Maison: Proszę mnie poinformować gdybyście czegoś potrzebowali.. Bart:...Ta sytuacja...więc wybaczysz mi? Sigurd: Paniczu! Proszę się dobrze zachowywać. (Sigurd odciąga Barta) Bart: Ouch ouch ouch! Nie ciągnij mnie za ucho! Citan: Chodźmy do naszych kabin dopóki nie dotrzemy...są dobrze urządzone i wygodne. Fei:... Citan: Co się stało? Dziwnie wyglądasz. Fei: Nie...nic... Citan: Coś się stało? Fei: Nic takiego. (W końcu Fei rozmawia z Sigurdem na mostku) Sigurd: Jesteśmy prawie w bazie...zatrzymamy się tam na trochę dla napraw i zaprania zapasów. (Yggdrasil dokuje w bazie) Dzieciak: Bart, dobrze że wróciłeś! Inny dzieciak: Witaj s powrotem Bart! Jakiś facet: Witaj w domu! Dzieciak: Bart! Co nam przywiozłeś? Bart: Mam nowy model geara i dwóch ludzi którym pomogliśmy. Dzieciak: Ehh! Gear... jakie to nudne! Nie masz czegoś bardziej interesującego? Bart: wiedziałem że to powiesz...zobacz! Znalazłem ten bursztyn w podziemnej jaskini. Bardzo rzadko można znaleźć taki z robakiem w środku! Dzieciak: Wow! Dzięki Bart! Inny dzieciak: Mamy bursztyn! Jeszcze inny dzieciak: Co to jest? Dzieciak: Chodźmy! Pokażemy go wszystkim! (Dzieciaki wybiegły) Bart: Idę trochę podrasować mojego geara...czemu nie napijecie się herbaty z starym Maisonem? Dzięki Maisonie. Maison: Proszę tędy. To jest droga do obszaru mieszkalnego. Proszę za mną. (Weszli do jadalni) Maison: To jest jadalnia. Przepraszam że jest tak zatłoczona. Proszę usiądźcie. (Usiedli, Maison nalał im herbaty). Maison: Czy zechcecie spróbować mojej ulubionej herbaty? Panie Fei? Dobry doktorze? Młodzi goście są tu rzadkością, panicz musi naprawdę się cieszyć. Gdyby wszystko było normalnie nie mieszkalibyśmy na pustyni tylko w królewskim pałacu... Citan: W królewskim pałacu...? Mówisz że ten młodzieniec jest jakoś połączony z starą dynastią Fatima? Maison: Przepraszam? Nie...jestem tylko starym głupcem który za dużo gada...nie zwracajcie uwagi na to co powiedziałem...hahaha... Citan: Lecz...ten jednooki młodzieniec ma pewne powiązanie. Maison:Oh...oh... oh...! Bardzo dobrze że zauważyłeś! Jeśli mogę, to chcę wam powiedzieć. Ten młodzieniec jest ostatnim potomkiem dumnej niegdyś dynastii Fatima...to znaczy, zanim została zniszczona przez ludzi Shakhana...on jest księciem Bartholomewem Fatima. Citan: Bartholomew? Następna Edbarta IV...Myślałem że podali iż Bartholomew umarł w wyniku choroby 12 lat temu. Maison: Oficjalnie tak. Jednakże, w rzeczywistości uratowaliśmy młodego księcia przed Shakhanem. Citan: więc dlaczego musi książę, praworządny następca tronu uciekać się do piractwa... Maison:...Odkąd schroniliśmy się tutaj, mieliśmy tylko jeden cel...by panicz wyrósł na wielkiego człowieka... Citan: Nie żeby...odzyskał tron? Maison: To prawda. Oczywiście, mówiąc że nie mieliśmy zamiaru przywrócić jego rządów było by kłamstwem. Mamy co do tego także plan. Citan: I część tych planów dotyczy piractwa...? Maison: Tak...ale jest ku temu powód...Aveh i Kislev, oboje eksploatują ruiny. Siła obu krajów zwiększa się z dnia na dzień. Nawet jeśli przy udziale wszystkich naszych towarzyszy rozpoczęlibyśmy rewolucje...nasza siła była by niewystarczająca. Szybko zostalibyśmy zniszczeni przez gwardie Shakhana. Potrzebowaliśmy siły. Próbowaliśmy sami eksploatować ruiny używając Yggdrasila ale nie działało to tak dobrze jak sądziliśmy. Na wydobycie potrzeba olbrzymiej ilości czasu, robotników i funduszy. Przy pomocy naszego krążownika piaskowego mogliśmy tylko odnaleźć niewielkie rzeczy w piasku. Citan: A piractwo... Maison: Bez względu kto zdobędzie technologie z ruin, jedna rzecz jest pewna...Kislev i Aveh wykorzysta dodatkowa siłę by zniewalać innych. Zgadzam się z pomysłem panicza że potrzebna jest nowa siła która by to ustabilizowała. Citan: Rozumiem...o wiele efektywniej jest rabować z cienia niż samemu wydobywać technologie. Maison: Oczywiście rabunek jest niewybaczalna rzeczą. Jednak...dla Aveh, dla Ignas, by było tak dalej...przepraszam jeśli jestem zbyt zadufany w sobie... Citan: To jest cos czego ludzie z zewnątrz jak my nie powinniśmy komentować. Z tego co mi powiedziałeś, czyje że rezultat tego co robicie będzie dobry. Gdy zobaczyłem wasze dzieci uświadomiłem sobie to. Maison: Ulżyło mi po twoich słowach. Następną filiżankę herbaty? Citan: Tak proszę. Dziękuje. Citan: Wspomniałeś że macie plany. Czemu nie zaczniecie ich stosować? Maison: Dopóki pani Margie jest w niewoli, nie ośmielimy się niczego zrobić. Citan: Czy ona przypadkiem nie powinna być w Nisan...? Maison: Jesteś dobrze poinformowany, mój dobry doktorze. Ona jest wielką matką Marguerite z Nisan...i kuzynką panicza. Citan: Dlaczego Shakhan ją porwał? Maison: Dla 'Fatima Jasper'! Citan: Fatima Jasper, o którym mówi się że pokazuje gdzie jest ukryty wielki skarb? Maison: Mój dobry doktorze! Wiesz strasznie dużo. Jestem pod wrażeniem. Nie smakuje ci moja herbata panie Fei? Fei: Nie, po prostu nie jestem spragniony! Maison: Nie mamy pojęcia czym dokładnie jest ten skarb...ale mówi się że jest dość silny by uratować nasze królestwo nawet jeśli położenie będzie bardzo trudne! Citan: A Marguerite ma Jasper który pokazuje położenie? Maison: Tylko połowie, by być precyzyjnym. Panicz i pani Marguerite mają po połowie. Tylko po połączeniu dwóch części można odczytać gdzie jest skarb. Citan: Czym dokładnie jest Fatima Jasper? Skoro mówiłeś o połowie, myślę że to cos w formie naszyjnika... Maison: Tylko następcy Aveh i Nisan wiedzą jak on naprawdę wygląda. Citan: Rozumiem. Dlatego trzymają ja w niewoli. Myślę że gdy się dowiedzą, jej szanse na przeżycie będą... (Maison się odwrócił) Citan: Ah, Przepraszam, po prostu, to znaczy...tylko myślałem o najgorszym scenariuszu. Więc proszę, nie bierz tego do serca... Maison: nie, to okropnie realistyczny scenariusz. Citan:...Ahem. Co dokładnie rozumiesz przez wielki skarb...? Maison: Nie mam w ogóle... Bart: Gear...! To musi być gear! Maison: Paniczu...czy gery są już naprawione? Bart: Tak...pomimo że były szczelnie zamknięte piasek dostał się do obwodów. Trudno je doprowadzić do porządku więc zostawiłem to załodze. Ja tylko je pilotuje i nie znam się za bardzo na maszynach, więc pewnie bym tylko przeszkadzał. Maison: Paniczu... Bart: O czym rozmawiacie? Citan: Czy wielki skarb może być...gearem? Bart: O, tak. Coś takiego jest na jednym z starych rysunków z Aveh. Citan: Stary rysunek? Bart:...Jeśli jesteś zainteresowany to chodźmy do pokoju planowania...pokażę wam co mam na myśli, skoro jesteście moimi specjalnymi gośćmi. Citan: Brzmi to interesująco. (W trójkę poszli do pokoju komputerowego z dużym ekranem na podłodze) Citan: To miejsce jest niewiarygodne! Nawet w stolicy nie mają takiego sprzętu! Bart: Heh heh. Zaskoczony? Sig załatwił całą tą technologię. Bart: Hej, Fei! Nie stój na ekranie bo nic nie zobaczymy! Bart: W porządku ludze! Wyświetlić mój specjalny plik na główny ekran. Citan: Co to jest...? Bart: Rysunek z przed prawie 500 lat. To król Fatima I...”ciało pokryte płomieniami zawiera pakt krwi z gigantem”. Mówi się że użył siły gearów by założyć Aveh. Citan: To niesamowite że taki stary rysunek istnieje...i jest w takim dobrym stanie! Myślałem że Ethos kontroluje wszystkie takie rzeczy... Bart: Normalnie tak. Ale to była jeden z specjalnych przywilejów mojego ojca. Następny! Bart: Po założeniu kraju, Fatima zmusił giganta by zasną...by chronił jego królestwo w przyszłości jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie wiemy gdzie został ukryty. Na następnym zapisie ten gear nazywany jest wielkim skarbem. Citan: A co z Jasper? Bart: Hej...dużo wiesz. Może jesteś jednym ze szpiegów Shakhana? Citan: Oczywiście że nie. Tylko intelektualne zainteresowanie... Bart: Żartowałem. Zdaje się że Jasper jest kluczem do znalezienia naszego skarbu. Citan: Kluczem?...Czy tego szuka Shakhan? Bart: Nie tylko on. Gebler też tego szuka. Citan: Naprawdę? Więc musimy uwolnić Marguerite tak szybko jak to możliwe. Bart: To ty powiedziałeś! Skoro wam pomogliśmy...zastanawiałem się czy mogę w zamian poprosić was o przysługę? Citan: Chcesz żebyśmy pomogli tobie ja uwolnić...? Bart: Mądry chłopak! Dokładnie. Słyszałem od Sigurda że Aveh i Kislev was ściga! My możemy wam pomóc, a wy nam. Co powiesz na to? Nie proszę o dużo. Citan: Jeśli jest to zapłata za mój pokój na pokładzie to chętnie pomogę jak tylko mogę, co o tym myślisz Fei? Nic nie mówisz od jakiegoś czasu... Bart: Tak. Byłeś świetny tam w jaskini. Twoja siła jest większa od dziesięciu a nawet dwudziestu gwardzistów Shakhana. Fei:... Bart: Chciał mieć twoją siłę po mojej stronie! Fei: Dlaczego wszyscy chcą bym walczył? Bart: H, huh...? O co ci chodzi? Citan: Fei? Fei: Ja się tak nie czuję! Chciałbyś mieć moją siłę? Nie mam żadnej! Co z tobą doktorze, wami wszystkimi. Jest ten gear...Grahf i mój ojciec. Nie mam czasu pomagać wam w waszych problemach kiedy mam wystarczająco własnych! (Fei wybiegł) Bart: Co z nim? Czy zawsze jest taki nerwowy? Citan: Nie, to nie to...przepraszam. Wszystko dzieje się tak szybko że jeszcze się do tego nie przyzwyczaił. Spróbuj zrozumieć. Bart:... Fei przy Yggdrasilu spotyka Barta. Bart: Mogę z tobą chwile porozmawiać? Fei: Pewnie. Bart: Citan opowiedział mi o tobie. Chcesz o tym porozmawiać? Czemu mi nie powiedziałeś? Twoja historia nie jest za miła. Słuchaj...przepraszam że byłem takim frajerem...więc jak, wybaczysz mi? Fei:... Bart: Whoa! Przepraszam że znowu o tym wspominam, ale... Fei: Nie! Bart: Co? Fei: Nie lubię walczyć tak jak ty. Wsiadłem do geara tylko dlatego że musiałem. Wolę ich nie widzieć. Jeśli tak bardzo chcesz tego geara to sobie go weź! Ja go nie chce! Bart: Myślisz że lubię walczyć? O to chodzi? Fei: A nie lubisz? Tak to wygląda, jakby to była jedyna rzecz która cię cieszy. Bart: Kto lubi walczyć? Lubię to czy też nie, walczę ponieważ muszę. Mam swoje powody, ale ty byś tego nie zrozumiał. Fei: Ja nie mam powodu by walczyć! Nie chce walczyć. Ale ludzie starają się na siłę wsadzić do tego geara. Czemu nie dacie mi spokoju!? Bart: Ponieważ widziałem twoje umiejętności i myślę... Fei: Nienawidzę tego! Za każdym razem jak wsiadam do geara krzywdzę ludzi. Jeśli będę walczył ludzie będą umierać. Nie chcę krzywdzić ludzi, nie chcę patrzeć jak umierają! Nienawidzę tego...dlaczego nie potrafisz tego zrozumieć? Bart: Tak, znam to uczucie, gdy chcesz uciec od rzeczywistości. Ale czy dzieci pozostawione w wiosce to zrozumią? Fei:... Bart: Citan powiedział mi co się stało w Lahan. Czy było by lepiej jakbyś nic nie zrobił? Oczywiście stało się tak ponieważ wsiadłeś do tego geara. Ale nawet gdybyś tego nie zrobił, ci ludzie i tak by zginęli. Ty nie byłeś tego powodem. Wojna...nie ludzie którzy rozpoczynają wojny maja swoje powody. Dopóki nie pozbędziesz się tych powodów, nic się nie zmieni. Walczę by się pozbyć tych powodów. Nie ma innego sposobu więc muszę walczyć, ale to nie oznacza że podoba mi się to. Wiem czemu czujesz się winny, i wiem że nie chcesz krzywdzić innych. Ale jeśli chcesz coś zrobić dla tych dzieci, czy nie musisz walczyć? Masz powód by walczyć, ale tak długo jak go ignorujesz i dalej uciekasz, te dzieci nigdy ci nie wybaczą, zapamiętaj to. I jeszcze jedno, nie mówię że nie pomaganie mi jest ucieczką, nie musisz pomagać. To jest mój problem. Nie chcę żebyś coś musiał robić wbrew swojej woli. Ale gdybym miał twoje umiejętności mógłbym to wszystko zakończyć. Przynajmniej tak myślę... Przepraszam że cię zatrzymałem. Mechanik chce porozmawiać z tobą o twoim gearze. Pewnie cię to teraz nie obchodzi, ale przynajmniej wysłuchaj co ma do powiedzenia. Fei:... (Fei poszedł do mechanika) Mechanik: Widać że ktoś naprawdę wiedział jak podrasować twojego geara...atak, obrona, wzmacniacz Etheru...doskonale wyważona maszyna. Ale ciągle nie możemy stwierdzić co niektóre części robią...myślę że możesz je nazwać czarnymi skrzynkami. Jest ich dość dużo w tej maszynie. Masz może jakiś pomysł co one robią? Fei: Nie... Citan: Fei! (Citan i Sigurd zatrzymują Feia) Fei: Sigurdzie, doktorze... Coś się stało...? Sigurd: Chcemy z tobą porozmawiać... Fei: Dobrze. Sigurd: Spójrz tam... (Fei zobaczył Barta stojącego na Yggdrasilu i mówiącego do siebie) Bart: Tato...słyszysz mnie? Odkąd spojrzałem w oczy Feia wiedziałem...on jest taki sam jak ja. On mnie rozumie...przynajmniej tak mi się wydaje. Czy tylko sobie tak wyobrażam? Nie mam pewności. Jeśli będę taki jak ty...będzie to wyglądać jakbym był jakąś ozdobą. Nie mogę teraz wypełnić twojej woli, ani samemu uratować Margie...powiedziałem mu że to on ucieka, ale to ja naprawdę chcę uciec... Sigurd: Panicz poprosił mnie abym cię przeprosił, dość to dziwne. Wie że najlepiej przepraszać osobiście. Ale on nie jest za dobry w tych rzeczach. Może na to nie wyglądać, ale jest bardzo samotny. Szuka przyjaciela. My, jego opiekunowie nie możemy być jego przyjaciółmi, nawet gdybyśmy chcieli, nigdy by nas nie postrzegał w ten sposób. On to wie. Zapytasz dlaczego? Przez ciężar jaki nosi. Musi być ciężko dla kogoś tak młodego dźwigać tak wielką odpowiedzialność. Ale on stara się jak najlepiej może. Dlatego przy nim jesteśmy...to nie ma nic wspólnego z tym że jest księciem. Fei, widzę że ty też dźwigasz brzemię. Może będę samolubny ale, czy nie mógłbyś pomóc paniczowi? Nie proszę cię byś dźwigał jego odpowiedzialności. Ale czy nie moglibyście...w sposób który wy znacie, pomagać sobie? Proszę... Fei: Przepraszam...muszę to przemyśleć. Sigurd: Oczywiście. To zależy od ciebie. Cokolwiek zadecydujesz, wyruszamy jutrzejszego ranka. Kiedy się przygotujesz odpocznij trochę. Możesz skorzystać z sypialni w sekcji mieszkalnej. Citan: Chce jeszcze trochę porozmawiać z Sigurdem...więc odpocznij na razie. Fei:... (Fei idzie odpocząć) Jakiś facet: Wyruszamy jutro rano. Jesteś gotowy? Fei: Tak.. Man: Śpij dobrze. Fei: Jestem...tak bardzo...zmęczony... (Fei zasną, 5 gearów przedostało się do doku) Broyer: Potwierdzam! To ich baza. Helmholz: Łatwo było się przebić przez ten kamień, myślałem że będzie nieco trudniej... Stratski: ci mieszkańcy planety –Owce- mieszkają w miłych miejscach... Renk: Spójrzcie na to! Zbudowali to miejsce lepiej niż doki w Bledaciku. To prawdopodobnie tajna forteca zbudowana za życia ich starego króla... Vance: kogo to obchodzi...? Zakończmy już to! Stratski: Więc...gdzie są geary? Stratski: Tutaj? Helmholz: Na prawo! Tam jest hangar! Vance: Znalazłem!! Helmholz: To są 'Deurmods'. Standardowe geary pirackie. Vance: Ha! Zignorujcie je! Możemy się ich łatwo pozbyć. Stratski: Czemu nie zniszczyć kilku? Nawet jeśli tylko zniszczymy te tutaj, było warto się zakradać. Renk: W porządku! Schpariel zajął pozycję na tyłach! Przygotujcie się zniszczyć wszystko co wejdzie nam w drogę! Helmholz: Przygotowania zakończone!! Stratski: Wszystko w porządku! Broyer: Wszystko sprawdzone! Renk: Ruszamy!! (Feia obudził głośny wybuch) Fei: Co to było? Głos: Geary dostały się do doku Yggdrasila! 5 gearów jednostki specjalnej Gebler, i jeden duży niezidentyfikowany gear. Wszyscy piloci do gearów! (Fei skierował się do windy) Głos: Wszyscy nie walczący natychmiast do Yggdrasila!! (Fei dobiegł do Yggdrasila, nagle spotkał Citana) Citan: Fei! Fei!! Szybko! Idź do Weltalla!! (Fei go zignorował) Citan: Fei? Bart i pozostali już walczą! Nie zamierzasz nic zrobić? Myślisz ciągle że to cię niedotyczy? (Citan skierował się do hangaru) Fei: Ja...kim ja jestem Ten starzec nazwał mnie...zabójcą boga...nie chcę takiej mocy...Moja siła...mój dom... (Bart walczy z wrogami) Bart: Jak wiele jest tu gearów? Myślę że zlikwidowaliśmy większość pomniejszych, ale...! Pirat: Zostały cztery, najwyżej pięć! One są o wiele lepsze niż te z którymi dotychczas walczyliśmy! Bart: Cholera! Pirat: Paniczu! Zbliżają się! (Bart i piraci pokonali Swordknighta) (Citan i Maison podeszli do zielonego geara) Citan: Maisonie, czy ten gear działa? Maison: Słucham? Tak działa ale... Citan: W porządku! (Citan wsiada do geara) Maison: Tak bez pytania! Jest ciągle reperowany, jeszcze do końca nie działa. Sigurd: W porządku Maisonie. Maison: Panie Sigurd! Ale dla dżentelmena jak dobry doktor...? Sigurd: Będzie dobrze. Nic mu nie będzie. To może nawet mu nie wystarczyć. Maison: Panie Sigurd...? Citan: Minęło już 5 lat odkąd ostatnio walczyłem...mam nadzieję że ciągle pamiętam...O dziki ogier, eh? Czas by ktoś ciebie zniszczył... Broyer: Eeeaaarrrgh!! Citan: Posiłki? (Heimdal zaatakował Aegisknighta) Broyer: H, hej, to zabolało!! Citan: W porównaniu z bólem przez który przechodzą moi przyjaciele, twój jest niczym...!!! Nie mogę pozwolić aby ludzie jak ty wyzywali się na tych którzy nie mogą się bronić. Zniszczę cię, chodź! Broyer: ?? O czym ty mówisz!? (Heimdal pokonał Aegisknighta) Citan: To jest to? Wiem że trochę zardzewiałem...jest limit tego czego mogę się nauczyć, szczególnie gdy zacząłem tak późno w życiu. Jednakże, uderzyłem go mocno a on nie padł. Muszą używać „tej rzeczy”. Młodzieńcze! Oni wżywają –Drive-! To ich narkotyk bojowy. Normalne ataki ich nie zranią! Bart: Mówisz poważnie? Więc dlatego jeszcze stawiają opór? Cholera, to się nigdy nie skączy! Citan: Fei!! Bart: W porządku! Poradzimy sobie bez niego! (Citan i Bart pokonali 2 Wandknighty) (Clawknight zaatakował dzieci) Vance: Gdzie się wybieracie? Dzieci: Przestań! Vance: Jakie to wzruszające...ciekawe jaki dźwięk wydacie gdy to zrobię. (Nagle gdy miał zaatakować Fei odrzucił go) Vance: Co!? Fei: Po co walczysz? Vance: Ty! Co ty wyrabiasz? Fei: Co daje ci walka? Co jeśli to byłby twój dom!? (Fei pokonał Clawknighta) Citan: Fei! Bart: Wiedziałem że przyjdziesz! Fei: Porozmawiamy później! Zbliża się wielki problem! (Schpariel nagle pojawił się przed nimi, pokonali go) Bart:...Dzięki...Fei. Fei: Bart... Sigurd: Dziękuje Fei. Nie wiem jakbyśmy sobie poradzili bez ciebie. Fei: Ciągle nie wiem co powinienem zrobić. Sigurd: Fei... Fei: to co robi Bart, nie robi dla własnej korzyści. Kroczy droga w którą wierzy...chcąc tylko dobra dla tych którzy go otaczają. A ja... Sigurd:... Fei: Myślałem że nie mam drogi którą mógłbym iść. Ale jak on powiedział, to jest tylko ucieczka. Muszę znaleźć własną ścieżkę. Prawda doktorze? (Citan przytakną) Fei: Jeśli Bart sobie tego życzy, będę z wami współpracował. To wszystko co mogę na razie zrobić. Ale myślę że znajdę swoją drogę którą powinienem iść, gdy będę pomagał ludziom jak wy. Nie mogę odwrócić się od ludzi potrzebujących mojej pomocy. Sigurd: Dzięki Fei. Maison: Musimy dostać się do Aveh i uratować Margie! Gebler odkrył nasza bazę. Powinniśmy zostawić niewielki garnizon i ewakuować bazę. Na szczęście Yggdrasil nie został uszkodzony, więc możemy ruszać natychmiast. Załoga jest gotowa. Gdy będziecie gotowi, panie Fei, dobry doktorze, proszę dołączyć do panicza na mostku. Doktorze Uzuki, panie Fei, dziękuje wam z głębi serca. Jestem naprawdę wdzięczny że chcecie nam pomóc w naszej misji ratunkowej! Bart: Hej, w porządku. Niech się pożegnam z kobietami zanim wyruszymy. Sigurd: W końcu nadszedł czas abyśmy przedostali się do Aveh. Najpierw nasza drużyna powinna sprawdzić miasto i opracować plan. Obecnie jesteśmy zacumowani w bazie... Fei: Ruszajmy! Autor: Fengalon Opinie użytkowników: ----------------------------------------------------------