Turniej Battlingu. (Fei się budzi i widzi Hammera) Hammer: Huff, huff, hufff... Właśnie skończyłem cię zapisywać! Fei: Szybko ci poszło! Czy to naprawdę aż tak łatwe? Hammer: Zazwyczaj nie jest łatwo! Ale kobieta o imieniu Rue z Komitetu Battlingu wykorzystała swoje wpływy! Fei: Komitet Battlingu...? Masz na myśli tą trójkę? Hammer: Dzięki nim zarejestrowania ciebie było drobnostką! Hej hej! To oznacza, że możesz zaczynać, kiedy zechcesz, brachu! Fei: Ale przed tym, Hammer, od wczoraj zdajesz się zbyt szczęśliwy! Czy dzieje się coś niezwykłego, o czym nie wiem? Hammer: ...Huh? N,n, nie! N, nic! N, n, nic takiego! Mechanik mistrza, ja, dostanie uniewinnienie, więc nie ma się, czego obawiać! Hahaha! Fei: Hmm, naprawdę? Hammer: Co masz na myśli? Mówiłem, że nic takiego! Oooh! Mam wiele do zrobienia, muszę iść! (Hammer wybiega) Fei: Oh...! Hej...! Zaczekaj! Co ty planujesz? (Hammer wraca) Hammer: Oh, zapomniałem ci powiedzieć, arena jest poza blokiem D. Porozmawiaj ze strażnikiem by cię przepuścił. Cześć! (Hammer odchodzi) Fei: ... Poza blokiem D? Citan: Fei! Zaczekaj chwile! Fei: O co chodzi doktorze? Ostatniej nocy mówiłeś, że powinniśmy działać oddzielnie... Citan: Tak, wiem że to mówiłem. Ale jestem czegoś ciekaw! Dołączę do ciebie w drodze na arenę. Chyba nie będzie za późno by wtedy się rozdzielić. Fei: ...? Jak uważasz! Chodźmy! (Przy wyjściu z bloku D zatrzymuje ich strażnik) Strażnik: Hej, ty... huh? O to ty! Komitet Battlingu już mi powiedział, mogę ciebie przepuścić, ale dopóki nosisz bombę nie próbuj uciekać. Jeśli nie chcesz umrzeć trzymaj się z daleka od niedostępnych obszarów, takich jak sekcja cywilna. (W recepcji areny) Fei: Więc to jest arena. Citan: Dokładniej recepcja. Fei: ...Hmn!? Rue: Witaj na arenie Fei. Kilka dni temu zarzekałeś się, że nie będziesz pilotować, geara, czy coś się zmieniło, że tak radykalnie zmieniłeś zdanie? Fei: Mieszkać do końca życia z potworami z kanałów nie jest złą perspektywą, ale chodzi o ten kołnierz z bombą! Bardzo mi przeszkadza! Rue: Twój kołnierz? Hahahmm... jesteś zabawny, zamierzasz zwyciężyć w swoim pierwszym Battlingu? Fei: ... Czy to dziwne? Rue: Już nie! Wybacz mi. Jesteś niezły w walce gearami. Chyba pokażę ci drogę do hangaru, nie mamy dużo czasu. Fei: Hangar...? Rue: Myślałeś, że będziesz walczyć wręcz? Hahahmm, nie żebym nie chciała tego zobaczyć, ale jak mówiłam ci wcześniej komitet przygotował dla ciebie maszynę, zapomniałeś? Fei: Oh, errr... będę pilotować geara... Rue: Choć tędy... Hammer: Brachu~! Zapomniałeś o swoim mechaniku! Zaczekaj trochę! Rue: ... Tędy, tam jest hangar, nie masz dużo czasu do pierwszej rundy. Lepiej pospiesz się. Podwładni: Rue, co mamy robić? Rue: Złóżcie raport do komitetu. Potwierdzanie pilota zakończone. Zasugerujcie żeby pierwszym przeciwnikiem był czarny gear… Podwładni: Tak jest! (W hangarze Fei znajduje Weltalla) Fei: Hej, to...!? Hammer: To musi być gear przygotowany przez komitet! Citan: ... To dopiero niespodzianka. Fei: Doktorze!? Citan: ... Hmmm. Nie wydaje mi się żeby to był przypadek. Sądzę raczej, że celowo dali ci Weltalla by zebrać dane. Fei: Celowo? Citan: Battling służy planom Kisleva. Uzyskują w ten sposób różne dane bojowe, a utalentowanych Battlerów wcielają do armii. Fei: Jakie dane mogą od nas uzyskać...? Citan: Tego nie wiem. Ale wydaje mi się, że ma to coś wspólnego z tym incydentem z Aveh. Niezależnie od tego, co imperium planuje okaże się to dobre dla nas. Będziesz mógł używać, geara do którego przywykłeś, to zwiększa nasze szanse ucieczki… Fei: ... (Fei walczy na arenie) Leonard: Hm! Nieźle. Zrobimy więc to na twój sposób, zabawa się skończyła! Walczmy na poważnie… Fei: ??... Co się dzieje? Mój gear…!? (Nagle nastąpił wybuch, Fei leży w łóżku nieprzytomny) Fei: Uuuh... Aaah... Gasp... Uuuugh... (Leonardo i Heinrich chodzą po kanałach) Leonardo: Heh heh... Dureń… Pewnie leży teraz w łóżku. Heinrich: Czy to nie było za wiele? Co jeśli Mistrz się dowie, co zrobiliśmy! Leonardo: Hmph, nie rozumiem. Skończmy już z tym. Dzisiaj jest tu przerażająco, szczury są niespokojne. Heinrich: To do ciebie niepodobne … Dobrze, ty się nim zajmij… Leonardo: Dzisiaj jest źle, stoją mi wszystkie włosy na karku. (Coś obserwuje go z wody) Heinrich: Umph... ...Huh? Musiało mi się wydawać. (Nagle coś go zaatakowało z wody) Heinrich: Co! Leonardo: Tch! Więc wyszedłeś!? Co jest!? To potwór … nie zbliżaj się! Uaaahhhhh! (Następnego dnia w szpitalu) Fei: G … gdzie ja jestem, oh w szpitalu? Citan: Witaj Fei! Już się zupełnie obudziłeś… Fei: Doktorze, co mi się stało? Jak się tutaj znalazłem? Citan: Podczas walki nastąpiła nagła eksplozja, pamiętasz? Fei: ... To prawda, przez tą eksplozję straciłem przytomność? Citan: To była wielka eksplozja, ale miałeś szczęście, że twoim gearem jest Weltall! Nie wiem co by się ci stało w innym gearze. Ważne że nic ci nie jest! Fei: Dzięki Weltallowi, huh? … Doktorze. Ile dni już minęło? Citan: Tylko dzień minął od incydentu. Odniosłeś tylko niewielkie obrażenia, więc… Fei: Tylko jeden dzień… Citan: Co się stało, Fei…? Fei: Miałem straszny sen… nie pamiętam go, ale wiem, że był straszny… Citan: Sen...? Fei: ... To chyba nic. Nie martw się doktorze. Citan: ... Fei: Doktorze, muszę wrócić na arenę. Chce jak najszybciej pozbyć się tej bomby. Citan: Fei, jak się czujesz? Nie chcę żebyś się przemęczał… Fei: Nie było sensu tego mówić. Czas nie będzie czekać!! Nie mogę po prostu nic nie robić… Citan: Chyba masz rację. Rozumiem co masz na myśli. Musimy uciec stąd tak szybko jak to tylko możliwe, ale to nie oznacza, że musisz się wykańczać. Odpocznij trochę… Fei: Masz rację doktorze! Odpocznę… (Na arenie) Recepcjonistka: Przez mechaniczne problemy, twój wczorajszy przeciwnik, Leonardo Sniper odpadł. Heinrich Clive miał także mechaniczne problemy i wycofał się. To oznacza że ty zwyciężyłeś i możesz uczestniczyć w walkach drugiego dnia. Jeśli wygrasz dzisiejsze dwie walki, możesz wziąć udział w trzecim dniu. Czy chcesz uczestniczyć w dzisiejszych walkach? Fei: Owszem! (Następnego dnia Fei budzi się i słyszy jak ktoś schodzi po schodach) Fei: Huh? ... Ktoś schodzi na dół. Myślę że to Hammer. (Pojawia się Rico) Rico: Dawno się nie widzieliśmy mały! Fei: Hej, ty jesteś Rico!? Co tutaj robisz? Rico: Uspokój się mały! Nie przyszedłem tutaj by z tobą walczyć… Fei: Więc po co tutaj przyszedłeś? Może być jakiś inny powód? Citan: Co się tutaj dzieje? To jest miejsce do odpoczynku! Nie możecie być trochę ciszej… (Citan wchodzi do pokoju) Citan: To ty Fei! I Mistrz Battlingu? Co osoba jak ty robi w barakach więźniów? Czy jest jakiś szczególny powód, że zaszczycasz nas swoją obecnością? Rico: Tak, jest. … Przyszedłem w sprawie incydentu z pierwszej rundy Battlingu. Fei: Incydent z eksplozją? Citan: Co ma z tobą ten wypadek, który się przydarzył Feiowi w czasie walki? Rico: ... Przepraszam. Tan „wypadek” został ukartowany przez moich podwładnych! Przez rezultat twojego „chrzestu” nie za bardzo cię lubili… Citan: Więc sprawili że to wyglądało na wypadek, ale naprawdę chcieli zabić Feia … ale dlaczego teraz nam o tym mówisz? Czyżby wyznali swoje winy? Rico: ... Nie ma ich już z nami! Jesteś lekarzem, nie wiesz, co się dzieje? Co dzieje się w bloku D Imperialnej stolicy? Citan: Masz na myśli serię tajemniczych morderstw, które przydarzyły się w kanałach!? Rico: ... Tak. Wielu utalentowanych Battlerów zostało zamordowanych w kanałach! Wszyscy z zamordowanych byli moimi podwładnymi, dzieciaku, to znaczy Fei. Oni byli ludźmi, którzy zastawili na ciebie pułapkę, by cię zabić! Fei: Co próbujesz powiedzieć? Że ich śmierć jakoś mnie dotyczy!? Citan: Pomyślmy … zamordowani Battlerzy zastawili pułapkę by zabić Feia … gdy Fei się dowiedział, miał dobry powód by ich zabić, z gniewu na swoich niedoszłych zabójców, zemścił się na Battlerach. I okazał się mordercą! Fei: Ludzie myślą że to ja jestem zabójcą? Rico: Dokładnie! Tego ranka była następna ofiara … piąta! Nie jest to niezwykłe, że ludzie giną w kanałach, jeśli jesteś słaby giniesz. Ale pięciu Battlerów zabitych z rzędu! To wystarczy żeby rzucić na ciebie podejrzenie. Nie mówię że kłamiesz, ale też nie uważam cię za niewinnego. Jedyna rzecz która mogłaby udowodnić twoją niewinność, jeśli w tej historii jest jakaś prawda … historia o potworze w kanałach, który jest wystarczająco silny by zabić pięciu Battlerów! Idę zbadać kanały dla bezpieczeństwa moich ludzi. To wszystko co chciałem powiedzieć … Fei: Zaczekaj! Pozwól mi pójść z tobą! Chcę udowodnić moją niewinność! Rico: Chcesz iść ze mną, huh? Nie ważne, ale musisz sam na siebie uważać! Citan: To zależy tylko od Feia czy chce pokazać, że został fałszywie oskarżony … nie ma innego wyjścia. Proszę pozwól mi także towarzyszyć tobie w rozwikłaniu tej zagadki! Rico: ... Doktor też? Nie biorę odpowiedzialności, jeśli coś wam się stanie! (Przed wejściem do kanałów spotkali człowieka) Strażnik: Hej? To Mistrz!! Rico: Dzięki że obserwowałeś kanały. Schodzę tam, nie pozwól nikomu poza nami tam wejść. Strażnik: Tak jest Mistrzu! Fei: Gdzie jest to miejsce? Rico: Poszukajmy go. Dowiemy się więcej jak już je znajdziemy. Fei: Naprawdę mi nie wierzysz? Citan: Szz, cicho! Fei: …? Rico: Co się dzieje...? (Coś ich z daleka obserwuje) Citan: ...! Rozejrzyjmy się. (Znaleźli miejsce mordu) Fei: Tutaj...? Rico: Tu jest miejsce mordu. Fei: Co to za oślizgła rzecz? Rico: To nie może być ludzkie... Citan: Zobaczcie! Rico: Więcej tego samego... Fei: Coś co zostawił potwór? Citan: Ciągle nie możemy być pewni … ale to bardzo prawdopodobne. (Znajdują następne miejsce mordu) Rico: Tutaj go dorwał. Fei: Tutaj też...? Rico: Hej, tutaj też jest tamta oślizgła rzecz... Citan: ... Coś jest napisane na ścianie… cz … czerwony potwór. To musiała być jego przedśmiertna wiadomość. Rico: Musiał to napisać gdy umierał. Citan: Czerwony potwór z rządzą krwi … Bardzo interesujące. (Citan spojrzał na Feia) Fei :...!? Rico: Na pewno coś tutaj jest... (Coś znów ich obserwuje) Citan: ...!? Rico: O co chodzi Citan, jest tutaj coś? Citan: Dźwięk dzwonka. Słyszałem coś jak dźwięk dzwonka! Fei: Dzwonek...? Rico: Dzwonek! Dzwonek...? Fei: Wiesz coś o tym? Rico: Teraz kiedy o tym wspomniałeś. Jest plotka o dziwnym dzwonieniu tutaj na dole. (Znajdują na ziemi dziwne urządzenie) Fei: Co to? Rico: To maszyna antyszczurowa. Nazywamy to „Bezkoci usuwacz szczurów”! Fei: ... Citan: Co jest z nim? Rico: Nie, nie jest uszkodzony. Dlaczego więc nie działa? Fei: ...!? Ha! Jest coś w środku. !? Co to? (Znaleźli klucze) Rico: !! … To są klucze Vargasa do kanałów. To musiało je znaleźć, dlatego nie działało. Fei: Po co są te klucze? Rico: To klucze do kanałowej oczyszczalni ścieków. Citan: Kanałowa oczyszczalnia ścieków? Rico: Tam się kończą wszystkie kanały. Citan: To dziwne, gdzie to jest? Rico: Na północny wschód stąd. Fei: Chodźmy zobaczyć. (Po drodze znaleźli następne miejsce mordu) Fei: Tutaj też... Rico: Ugh! ... Znów ten smród. Jakby coś zostało spalone. Citan: Spalone? Rozumiem… Rico: Zobaczcie. Ta oślizgła rzecz jest na wylocie wody z rury. Citan: To zostawił potwór. (Po drodze znaleźli zielonego mutanta) Gramps: Kim jesteście? Rico: Hej Gramps! Co tutaj robisz? Myślałem że wejście jest zablokowane. Gramps: Hmph. Od dawna tutaj mieszkam. Rico: Samemu? W takim strasznym miejscu? Gramps: Jak widzisz jestem mutantem. Więc potwory nigdy mi nie przeszkadzają. Ale ostatnio mój sąsiad narobił trochę bałaganu. Rico: Naprawdę? Szukamy go. Gramps: Oh! Pozbędziecie się go dla mnie? Jeśli czegoś będziecie potrzebować zapytajcie. (W końcu doszli do drzwi) Fei: Hmm, ten … cholera! To musi być tamten … co? Rico: ...pospiesz się... Fei: Dlaczego jest tu tyle kluczy? Rico: Może ten... Fei: Nie ten … umm tamten! W końcu otwarte! Rico: Jesteś gotowy? Fei: Oczywiście, chodźmy. (W środku) Fei: Co! Rico: Nie ma go... Fei: Spójrz w górę! Rico: Przemieszcza się... Citan: Zdaje się że może łatwo przemieszczać się tymi rurami. Rico: Cholera! Powinniśmy go znaleźć tutaj! Fei: !? ... Co to? (Fei znalazł dzwonek na ziemi) Fei: Dlaczego go miał? Rico: Zaczekaj! Możemy go tym zwabić! Citan: Hmm ... nie wygląda żeby miał się teraz pokazać. Rico: Gdzie możemy go użyć? Citan: Pomyślmy co wiemy do tej pory. Fei: ...?? Ten śluz w kanałach, powinny być kilka takich miejsc. Citan: Tak. Musi być tam miejsce z rurą odpływową. Fei: Tao jest to! Użyjemy dzwonka by go zwabić! (Fei znajduje odpowiednie miejsce do użycia dzwonka) Fei :...! Tutaj!! Citan: Jestem pewien. To jedyna rura ze śluzem oddalona od miejsca zabójstwa. (Fei używa dzwonka) Fei: Umph! Citan: Jest tutaj! Rico: Zejdźcie mi z drogi! Fei: ...!? Rico: Co!? (Pojawia się Rerum, po walce) Rico: Co to do cholery było...? Fei: Dlaczego to miało dzwonek? Citan: To miało normalny intelekt podobny do ludzkiego. Nie, lepiej powiedzieć, „pozostał mu”. Rico: Co!? Co masz na myśli? Nie… Fei: !?... Citan: ...To naprawdę smutne... (Doszli do wyjścia z kanałów) Rico: Spotkamy się później. Poczekam na was w barakach. Ugh... Fei: Hej … twoja ręka! Zostałeś ranny w walce … Rico: To nic... (Rico odchodzi) Citan: Ciekawe czy z powodu rany wycofa się z Battlingu? Fei: ?... (Citan znów rozmawia z Imperatorem) Imperator: Przebudził się...? Citan: Tak, dwukrotnie. Nie. Trzy razy. Czy mogę zapytać? Dlaczego przeniósł się do takiego miejsca? Czy to za sprawą starców? Imperator: Nie. Oni mają nadzieję na bardziej pewny sposób pozbycia się go. Nie mogę ich obwiniać. Naprawdę mocno go się boją. Citan: Więc... Imperator: Tak. Prawdopodobnie... Citan: Było by zbyt przedwcześnie pozbywać się go teraz. Myślę że nie jest za późno aby poznać jego cel… Imperator: Jeśli to twoja ocena niech więc tak będzie. Citan: Twoja wola jest moja wolą, wasza wysokość. Pozwól mi więc… Imperator: Zaczekaj … Rozumiem... Citan: Tak...? Imperator: Ich osąd, został zawieszony… Citan: Więc co to jest...? Imperator: ...Oczyszczenie! (W Bledaviku, Elly jest na spotkaniu z innymi żołnierzami) Dowódca: ... Pierwszy generator wrót jest 200 kelt na południowy wschód od Nortune i 4000 sharl pod ziemią. Fale magnetyczne sprawiają, że systemy sterowania bronią stają się bezużyteczne w tym obszarze. Więc do ostatniej chwili Hecht musi być sterowany ręcznie. Po wyjściu z trybu maskowania, zapewnicie bezpośrednią eskortę Hechtowi w wrogiej strefie obronnej. Jakieś pytania? Elly: Więc... Dowódca: Tak poruczniku? Elly: Rozumiem nasze rozkazy dotyczące eskorty, ale jaki jest nasz główny cel? Dowódca: To tajne. Elly: Ale nie znając celu, nasza odpowiedz na każdy rozkaz będzie spowolniona. Nawet jeśli mamy tylko zapewnić wsparcie. Musimy przynajmniej poznać cel ataku… Dowódca: Cel zostanie wam podany w trakcie misji. Zostanie podany bezpośrednio pilotom Hechtów. Elly: Ale... Dowódca: Masz tylko bronić Hecht przed wrogą bronią przeciwlotniczą. Masz z tym jakiś problem? Elly: ...Nie. Raczej nie. Dowódca: Coś jeszcze? Koniec odprawy. Rozpoznanie terenowe, pogoda i siły wroga zostaną wkrótce podane. Misja rozpoczyna się o 1700. Do tego czasu czekajcie w wyznaczonych jednostkach. Nie muszę przypominać, że tą misją jest oczyszczenie. Pamiętajcie, mamy całkowitą władzę nad Owcami. Rozejść się. Stratski: A niech to poruczniku. Jak to możliwe? Co miał na myśli że cel nie ma z nami nic wspólnego? Elly: Bądź cicho! Myślę! Stratski: Nie ignoruj mnie. Vance: Nienawidzę histerycznych kobiet. Elly: Jesteś gotów przyjąć konsekwencje za to stwierdzenie? Vance: Uh... Elly: Whew... Renk: O co chodzi? Czy coś cię gryzie? Elly: Przepraszam, jestem poirytowana. Te samodetonujące się bomby, to tylko jednostki powietrzne z bombami klasy Kief na pokładzie. Nie rozumiem, dlaczego tak nagle chcą ich użyć, za dużo ich. Jedna z nich ma wystarczającą siłę rażenia, ale osiem to całkowita zagłada. Nie podali nam nawet celu, a nie będziemy ich zrzucać przecież dla zabawy. Oczywiście że się martwię. Helmholz: Może do oczyszczenia Owiec? Elly: Oni są ludźmi, tak samo jak my, prawda? Musimy mieć jakiś powód. Nie mogę znieść tego, że to robimy tylko z powodu rozkazu. Renk: Hmm... Elly: Co? Renk: Nic… Mimo tego że jesteśmy nazywani Solarianami, jesteśmy obywatelami trzeciej klasy, zwani też „Pszczołami Roboczymi”. My obywatele trzeciej klasy mamy swoje korzenie u „Owiec”. Mogę więc zrozumieć że my wątpimy w takie rozkazy … ale ty jesteś inna. Jesteś czystą obywatelką pierwszej klasy i pochodzisz z dobrej rodziny. Słyszałem że twój ojciec ma wielkie wpływy w wojsku… Elly: Moja rodzina i ojciec nie mają z tym nic wspólnego. Renk: Jeśli byś mnie spytała, niezwykłe żeby obywatel pierwszej klasy tak myślał … to niezwykłe. Elly: Nie, to naturalne. Helmholz: ... Więc jak będzie? Zrobisz to? Stratski: Armia zdegraduje nas do obywateli trzeciej klasy! Elly: Nie martwcie się. Wykonam swój obowiązek. Ale będę tylko eskortować Hecht. Nie pomogę w niczym innym. Helmholz: ... A co jeśli coś się stanie? Po prostu będziesz się trzymać z tyłu? Elly: ... Nic na to nie poradzę... Renk: Dla nas to w porządku. Rób po prostu to co ci mówią. Nic więcej się nie liczy. (Powrotem w Nortune, Fei spotyka w barakach Rico) Rico: Spóźniłeś się! Kazałeś mi tutaj czekać wieki! Fei: Oh, errh, przepraszam! Doktor powiedział że chce odprawić ceremonię pochowania tego potwora … Czekałem na zewnątrz. Rico: ... Przynajmniej morderstwa się skończyły! Citan: Tak. I Fei udowodnił swoją niewinność! Rico: ... I nakaz trzymania się z dala od kanałów wkrótce zostanie zniesiony. Mój sojusz z wami się skończył. Gdy spotkamy się następnym razem Fei, będziemy przeciwnikami! Spróbuj mnie pokonać! Chcę zobaczyć jak wyrównasz ze mną rachunki! Fei: Hej, co z twoją ręką? Nie możesz walczyć w tym stanie! Rico: Czy możesz sobie naprawdę pozwolić żeby martwić się o swojego przeciwnika? Fei: Ale, Rico? Rico: Martw się o siebie, zanim będziesz martwić się o innych! Nie cofaj się teraz! Pokaż mi jak naprawdę potrafisz walczyć! Jeśli się nie postarasz to ty możesz zginąć… Fei: ...Rozumiem... Rico: To dobrze (Rico wychodzi) Citan: Skoro ta sprawa została rozwiązana, zrobiłem wszystko, co mogłem by ci pomóc. Reszta zależy od ciebie Fei. Musisz sam rozwiązać ten problem. Fei: ... Chyba tak. Citan: Czy jego ranna ręka aż tak cię martwi? Fei zdajesz chyba sobie sprawę… Fei: Wiem doktorze, nie mamy czasu! Co więcej, powiedział że wszystko w porządku, nie cofaj się w walce. Etykieta dyktuje wszystkie walki! Citan: Widzę że niepotrzebnie się martwiłem. Odpocznijmy. Pamiętaj że musisz wygrać ostatnie pojedynki ligowe. I nie tylko z Mistrzem będziesz walczyć! (Fei zwycięża następne walki w turnieju) Hammer: Brachu, udało ci się! Jesteś Mistrzem Battlingu! A przynajmniej bardzo blisko! Zwycięstwo jest w twoim zasięgu! Jeśli wygrasz jutrzejszy finał nasze winy zostaną oczyszczone i zostaniemy uwolnieni! Fei: Hammer, jutro nie będzie łatwo! Jego siła jest niewiarygodna. Był Mistrzem przez trzy lata z rzędu, pokonanie go nie będzie łatwe. Dzisiaj jakoś udało mi się zwyciężyć, ale jutro to co innego! Nie wydaje mi się że zwyciężę. Hammer: ... Jeśli tak uwarzysz, przegrasz nawet gdybyś mógł zwyciężyć. Okaż trochę ducha bojowego! Fei: ... Hahaha, nie myślałem że usłyszę to od ciebie! Masz rację! Nie zwyciężę z takim nastawieniem. Dzięki Hammer! Wracajmy odpocząć. Hammer: Chciałbym powiedzieć „żaden problem”, ale jutrzejszy finał jest ważny! Nie uważasz że powinieneś podreperować trochę swojego geara? Nasz los od tego zależy! Fei: ... Reperacja geara? Pozostawiając to zadanie tylko jednemu mechanikowi mnie martwi. Poproszę doktora żeby nam pomógł! Hammer: Martwi cię!? To nit tak brachu! Ten tu mechanik robi wszystko co w jego mocy! Fei: Nie o to mi chodziło, więc nie denerwuj się Hammer! Wracajmy do baraków i zawołajmy doktora. Hammer: Zaczekaj! Nie uważasz że powinieneś nagrać stan na „Kość Pamięci”! Fei: Chyba masz rację… (W nocy Fei, Citan i Hammer dokonują napraw i przeróbek Weltalla) Fei: ...Czy to wszystko? Hammer: Tak. To wszystko co możemy tutaj uzyskać. Fei: Myślisz że mogę zwyciężyć z tymi podrasowanymi częściami? Citan: Masz rację. W porównaniu z gearem Mistrza, nie są porównywalnej jakości. Hammer: Nic nie możemy na to poradzić. Gear Mistrza Rico jest specjalnym gearem dostarczonym przez komitet. Od obsługi po części, otrzymuje to co najlepsze! Dlatego jest taki potężny… Fei: Nie możemy zdobyć lepszych części? Tajemniczy głos: Hah hah haha ha! Jak zawsze, niczego się nie nauczyłeś? Fei: Kto tam!? (Pojawia się Wiseman) Wiseman: Minęło dużo czasu... Fei. Fei: To ty, z turnieju w Aveh, czego chcesz? Jestem teraz zajęty! Wiseman: Hmph. Nie ważne jak dobry jest twój gear, nie pokonasz go. Fei: O czym mówisz!? Hammer: Yikes!? Wiseman: Ciągle nie rozumiesz? Niech ci pokażę. Fei: Dlaczego tak naglę chcesz walczyć? Odbiło ci? Wiseman: Wystarczy gadania! Masz! Fei: Whoa! Mówisz poważnie? Wiseman: Oczywiście! Więc postaraj się! Bo jeśli nie twoje życie należy do mnie! (Wiseman pokonuje Feia) Fei: Ugh uhh... Taka sama technika jak moja...! Jak to możliwe...? Wiseman: Walczyć brutalną siła przeciwko brutalnej sile jest oznaka wielkiej głupoty. To oczywiste że lżejsze ciało jak twoje, nigdy nie będzie miało przewagi w bezpośredniej walce. Dałem ci dobry przykład. Ta mała różnica pomiędzy tobą a mną i zwyciężyłem. Teraz, pomyśl o kimś z masą kilkukrotną twojej, jak Rico, wynik wydaje się oczywisty. Do tyczy się także gearów, nawet gdybyś zdobył części porównywalne do jego, ciągle pozostawała by różnica w masie. By uzyskać przewagę, musisz zadać pojedynczy ostateczny cios, który przełamie obronę wroga. Fei: ...? Wiseman: Dąłem ci radę. Teraz zależy tylko od ciebie, czy odkryjesz sposób z swoim doświadczeniem. Fei: Zaczekaj! Skąd znasz mój styl walki!? I skąd znasz moje imię!? Powiedz mi! Wiseman: Hmph ... dobrze. To było trzy lata temu, ten kto zabrał cię nieprzytomnego do tej małej górskiej wioski, był nie kto inny niż ja. Fei: Ty zaniosłeś mnie do Lahan? Wiseman: ... Tak. Na życzenie twojego ojca. Fei: Mój ojciec!? Co ciebie z nim łączy!? Wiseman: Khan i ja byliśmy przyjaciółmi. Fei: ... Khan? Czy to imię mojego ojca? Wiseman: Dlaczego pytasz mnie o imię twojego ojca? Chyba nie straciłeś…? Fei: Tak, więc powiedz mi wszystko co możesz. Wiseman: Rozumiem, w twoim stanie. Nie powinienem być zaskoczony. Fei: Wiseman. Wiseman: ... Khan Wong. To imię twojego ojca. Od młodości Khan i ja studiowaliśmy razem sztuki walki. Fei: Ojciec i ty...? Wiseman: Tak. W końcu twój ojciec został oficerem w pewnym kraju. Tam spotkał młodą kobietę. Miała jakieś 20 lat. Nazywała się Karen. Była jak kwiat w pełnym rozkwicie. Fei: Kwiat...? Citan: Ma na myśli że była niezwykle piękna. Fei: Rozumiem, ona...? Wiseman: Tak, twoja matka. Khan poślubił twoją matkę a ja udałem się w podróż by się wzmocnić. Fei: Gdzie jest moja matka? Wiseman: Tego też nie pamiętasz? Rozumiem. Według Khana, byłeś tylko dzieckiem gdy odeszła. Fei: Oh...... Wiseman: Czas mijał. Podczas mojej podróży, dostałem od Khana list. W liście pisał że jego syn został porwany przez pewnego człowieka. Khan raz powiedział że masz niezwykłą moc. Ten człowiek chciał tą moc, nazywa się Grahf. Fei: Grahf! On mnie porwał!? Wiseman: Spotkałeś go? Fei: Tak ... trzy razy. Wiseman: To niezwykłe że wciąż jesteś w jednym kawałku. Fei: Zdaje się że dla Grahfa nie jestem wciąż wystarczająco silny by wypełnić jego cel. Opowiedz mi tą historię. Wiseman: Khan chciał odnaleźć swojego syna, chciał mojej pomocy. Zgodziłem się i zacząłem cię szukać i tego człowieka. Wtedy doszło do tej strasznej nocy trzy lata temu. Była wielka burza. Tej nocy Khan powiadomił mnie, że odnalazł swojego syna. Udałem więc się tam. Ty i Khan byliście mocno ranni. Nie wiem co stało się z Grahfem, ale już go nie było. Nie wiem czemu, pewnie odpędził go twój ojciec. Zdecydował się gonić Grahfa i zostawił ciebie pod moją opieką. Udzieliłem ci niezbędnej pomocy i pozostawiłem w opiece tych ludzi z wioski. Udałem się wtedy za Khanem. Pewnie wtedy straciłeś pamięć, gdy byłeś ranny. Fei: Dlaczego mój ojciec ścigał Grahfa? Wiseman: Nie mam pojęcia. Powiedział że to nie tylko dla bezpieczeństwa swojego syna, ale także dla bezpieczeństwa świata, misi się go pozbyć. Dodał że jeśli coś mu się stanie, zajmę się resztą. Od tego czasu go nie widziałem. Fei: Grahf powiedział że mój ojciec nie żyje... Wiseman: Hmm ... Jeśli Grahf pojawił się w twojej obecności, to możliwe. To wielkie nieszczęście. Pamiętasz coś o swoich technikach walki? Fei: Huh? Nie, nic. Wiseman: Hmm, pewnie nauczył cię ich Khan. Khan i ja mieliśmy tego samego mistrza. Dlatego nasze techniki są podobne. Muszę już iść. Fei: Gdzie? Wiseman: Idę go odnaleźć. Muszę się dowiedzieć jakie ma zamiary i także dla Khana. Fei: Powiedz mi jedną rzecz. W jakim kraju mój ojciec był oficerem? Wiseman: Wybierasz się tam? Fei: Nie wiem. Są inne rzeczy którymi muszę się zając… Wiseman: Tak. Latający ląd ukryty za murem, chroniony jakby ukrywał swoją porażkę. To Shevat. To kraj twojego ojca. Fei: Shevat...? Latający ląd? Wiseman: Żegnaj. (Wiseman zniknął) Fei: Hej! Citan: Co za tajemnicza osoba. Już drugi raz go spotykasz? Fei: Huh? Tak. Pierwszy raz na turnieju w Aveh. Naprawdę jest tajemniczy. Pewnie nie szybko zrozumiem co dzisiaj miał na myśli. Ale może będę mógł osiągnąć coś w jutrzejszej finałowej rundzie. Hammer: O co chodziło? Znikną jak wiatr! Czym jest turniej w Aveh? Co się tutaj dzieje? Fei: Różnica w wykonaniu gearów nie wpłynie na wynik. Przynajmniej nie tak jak wcześniej myślałem. Citan: Nigdy nie niedoceniaj sytuacji. Możesz szybko przegrać jeśli będziesz zbyt pewny siebie. Fei: Wiem doktorze.. Citan: Wróćmy trochę odpocząć. Twoje przeznaczenie zależy od jutrzejszej walki. Musisz oszczędzać siły. (Fei pokonał Rico w walce) Poplecznik Rica: Twoja maszyna została przerobiona! Doniosę na ciebie do komitetu! Drugi poplecznik: Tak, na pewno ma części niezgodne z zasadami! Rico: Zamknijcie się!! Nie obrażajcie mnie dalej. Jak takie części mogą zostać znalezione w Imperialnej Stolicy!? Szczególnie gdy nie możesz jej opuścić! Poplecznik Rica: Ale, Rico...!? Rico: Kazałem wam przestać! ...Bądźcie cicho! Hammer: To prawda! To niemożliwe! Brach wygrał dzięki własnej sile! Przestańcie rzucać fałszywe oskarżenia! Poplecznik Rica: Uh...Brach... Fei: Wystarczy Hammer! Wygrałem bo miałem szczęście i dobrego nauczyciela! Poza tym rana na twojej ręce nie zagoiła się. Gdyby nie ta rana pewnie byś zwyciężył. Rico: Porażka to porażka. Moja rana nie jest wymówką. Mistrzem Battlingu jesteś ty! Fei: ......... Rico: ...Pójdę już. Poplecznik Rica: Mistrzu, pozwól mi pójść z tobą... Rico: Już nie jestem Mistrzem! Będziecie mi tylko przeszkadzać! Nie idźcie z a mną! Poplecznik Rica: Przeszkadzać...? Ale Mistrzu! Poplecznik Rica: ...Ri-co--! (Rico odszedł) Hammer: To oznacza że jestem wolny! (Rico w doku z gearami) Rico: ...Stier. To koniec... Trzymaj się ze mną! ...Dostanę go osobiście... (W Bledaviku) Renk: Zobaczcie… Stratski: Jest tylko jeden statek kontrolny. Pozostałe siedem są sterowane Etherem. Kto będzie je kontrolował? Głos: Nigdy nie myślałam że to ty będziesz dowodzić eskortą. Elly: Dominia!? Helmholz: ...Dominia, kto to? Czy Sasem nie jedna z elementów...? Dominia: Minęło dużo czasu Elhaym. Ostatnio widziałyśmy się w Jugend? Elly: Co tutaj robisz? Dominia: To ważna misja, dostałam rozkaz z centrali. Dostałam już rozkaz od Ramsusa. Hecht nie będzie sterowany przez zwykłych żołnierzu. Ja nim będę sterować. Nie potrzebuję nawet eskorty, ale to także część planu. To będzie dobra walka. Elly: Zaczekaj! Powiedz jaki mamy cel! Powinnaś to wiedzieć. Dominia: To zastrzeżona informacja. Ale myślę że mogę ci powiedzieć. Generator energetyczny w wschodnim sektorze Imperialnej Stolicy Kisleva. Ten reaktor pozostał po starożytnej cywilizacji. Elly: Reaktor!? Jeśli go zaatakujemy to Kislev... Dominia: Prawdopodobnie większość jego zostanie zniszczona. Reszta będzie niezdolna do zamieszkania przez setki lat. Elly: Dlaczego to robisz? Dominia: By oczyścić, po co by innego? Może już wiesz, Kislev ma strażnika wrót. Oryginalne wrota są kontrolowane przez Owce. Ta bariera została stworzona przez naszych przodków. Owce próbują zniszczyć wrota. Zamierzasz na to pozwolić? Elly: To możliwe, ale czy naprawdę mamy prawo się mieszać? Dominia: Czy to ci przeszkadza? Od kiedy masz sumienie? Wojna, cierpienie, zdrada, to wszystko jest w umysłach Owiec. Pewnie już to wiesz patrząc na przywódców tego kraju. Pozwól im się uwolnić a zobaczysz co zrobią. Zagrabią nasz świat jak by był ich. Zaawansowana wiedza i narzędzia nie są potrzebna zwierzętom domowym. Musimy im pokazać gdzie jest ich miejsce. Elly: Z pochodzenia jesteś mieszkanką planety. Więc dlaczego? Dominia: Zostałam wybrana przez Komandora! Nie patrz na mnie tak samo jak ta te głupie Owce! Tak, wymigujesz się od służby od czasu Jugendu. Sprzeczanie się z tobą jest stratą czasu. Byłam mieszkanką planety, ale zamierzam oczyścić –Owce-. Chce żebyście wy Pasterze, -Abel-, zobaczyli na własne oczy co potrafię zrobić. (Hecht wystartował, Fei znajduje się w pokoju Rico) Fei: ...Ten pokój!? Czy on jest Mistrza...? Rue: Tak, ten pokój dawany jest Mistrzom, nie jesteś satysfakcjonuje cię? Fei: To nie to. A co z Rico...? Rue: ...Rico? On jest „ex-Mistrzem”... Teraz ty jesteś „Mistrzem”! Fei: Co się z nim stanie...? Rue: Po finałach, podczas rozgrywek ligowych, jego gear wymkną się z pod kontroli. Rozbił się przy stanowisku Kanclerza i został uszkodzony. Nic nie wiadomo o byłym Mistrzu, Ricardo, nikt go nie wiedział od incydentu. Fei: ...... Rue: Nie ma na razie zawodów Battlingowych więc możesz odpocząć. Kołnierze z bombami zostały usunięte. Może przejdziesz się po bloku A, to obszar cywilny. Fei: ...”Blok A”... obszar cywilny? Rue: Południowo wschodnia część Imperialnej Stolicy. Nazywa się blok A, albo obszar cywilny. Idziemy już, ten pokój należy do ciebie, w następnym pokoju jest sypialnia. I Fei otrzymałeś tytuł Mistrza jak i specjalne przywileje Rangi S. Gratuluje zwycięstwa w mistrzostwach. Zebraliśmy mnóstwo użytecznych danych … Ha ha hm. Jeszcze jedno, Kanclerz Sigmund chciałby się z tobą spotkać, Mistrzu Fei. Proszę przyjdź do Centralnego Obszaru Administracyjnego. Dowidzenia. (Rue wyszła) Citan: Więc już jesteśmy wolni? Hammer: Co teraz zamierzasz brachu? Opuścisz Nortune? Citan: Jeszcze nie skończyliśmy. Mamy jeszcze jedną rzecz do zrobienia. Fei: Wiem, Weltall. Nie możemy go tutaj zostawić. Musimy go jakoś odzyskać. Citan: Prawdopodobnie Weltall został przeniesiony do innego doku, myślę że tu się przydasz Hammer! Hammer: Rozumiem, doktorze! Dowiem się gdzie jest gear. Stawiam na to swoje imię „Pierwszego zaopatrzeniowca Imperialnej Stolicy”! Fei: Dobrze, będziemy działać oddzielnie. Będę działać sam, kiedy Hammer i doktor będą działać razem… Hammer: Brachu, nie ufasz mi? Najlepiej działam sam! Nie mam nic przeciwko Citanowi, ale będzie mi tylko przeszkadzał. Zostaw to mnie. (Hammer wyszedł) Fei: Ten Hammer... Citan: ......Też powinniśmy działać. (Fei i Citan docierają do Centralnego Obszaru Administracyjnego) Strażnik: To Obszar Centralny, tylko upoważnione osoby… huh? Czy to nie Mistrz Fei. Kanclerz czeka. Proszę tędy. (Nagle zjawił się Rico) Rico: Nikogo nie ma. Tak myślałem. Zmniejszyli środki bezpieczeństwa żeby zwabić Feia. Rico: Hmm... Chyba wywarzenie głównych drzwi odpada. Myślę że dostanę się tym przewodem powietrznym. Strażnik: To jest Obszar Centralny. Pokój Kanclerza jest na górze za windą, w zachodnim skrzydle. Sigmund: Kim jesteś? !! Rozumiem więc ty jesteś Fei, witam. Fei: Znasz mnie? Sigmund: Ha ha hah. Przepraszam. Jestem Kanclerzem Kisleva, Siegmund. Może to trochę nagle, ale czy chcesz dołączyć do naszych wojsk? Potrzebujemy twojej pomocy. (Nagle spada Rico) Rico: Ah! Sigmund: !? Huh...? To ty! Rico! Rico: Nie dobrze! Jeszcze przyjdę! Później! (Rico ucieka) Sigmund: ...Mutant! Ochrona! Aresztować intruza! On nie był z tobą? Fei: Uh, nie... (Rico ucieka korytarzem) Rico: Nie. W dół odpada... Na razie schowam się tutaj. Kanclerz ciebie wzywa. Mężczyzna: Naprawdę? Strażnik: Możemy iść? Mężczyzna: Tak. Drzwi nie otworzą się przed nikim z wyjątkiem Kanclerza i jego żony. Rico: Hej, otwarte. Huh? Co to za pokój? Ten zapach, kiedy to było… (Wspomnienia Rico) Rico: Matko, dlaczego Jenny ma ojca a ja nie? Matka: Twój ojciec jest, to znaczy… Rico: Matko, musisz odpoczywać. Matka: Posłuchaj mnie! Twój ojciec jest wielkim człowiekiem, kiedyś pójdziesz w jego ślady ...cough... cough... Rico: !! Matko. Różnie się od innych dzieci. Moje paznokcie są długie i spójrz na moje uszy. Matka: ...!! ...Nie... To nie tak... Rico: Miyo z naprzeciwka mówi że nie jestem człowiekiem i jak będę starszy stanę się pół człowiekiem. Nie jestem człowiekiem? To znaczy że nie jesteś moją matka? Nie chcę tego. Matka: O Boże, proszę, miej litość dla tego dziecka… Głosy: Wynoś się!! Uciekaj ty mutancie! Matka: Uuuuhhh... Cough cough...cough Rico: !! Matko... Matka: Słuchaj uważnie, od teraz będziesz sam. Rico: Matko, ja ja? (Koniec wspomnień Rico) Rico: Czy ten chłopiec to ja? Moje wspomnienia z dzieciństwa, które zapomniałem. Dlaczego przypomniałem sobie teraz, w tym pokoju? (Fei puka do pokoju) Fei: Hej! Ty tam? Otwórz... Fei: Co wyrabiasz, włamujesz się do Obszaru Centralnego? Nie jest dobrze… Rico: Zapomnij o tym.... Sigmund: Jak się tam dostałeś? Rico: Normalnie, po prostu przeszedłem przez drzwi. Strażnik: Nie powinny się otworzyć dopóki nie odnajdą właściwego DNA! Sigmund: ...To pewnie usterka. Nieważne, aresztować intruza. Komitet Battlingu poszukuje go za złamanie kontraktu. Niech się nim zajmą. Mężczyzna: Tak jest! Rico: Jeszcze się zobaczymy. Sigmund: Nie, to niemożliwe. On jest podejrzany o próbę zabójstwa mnie. Policja zajmuje się tą sprawą. Mam nagłą sprawę, przepraszam. Proszę zwiedzcie Obszar Administracyjny. Jeśli chodzi o moją propozycję, będę czekał na pozytywną odpowiedz. Dobrego dnia. (Fei i Citan opuszczają Obszar Administracyjny)