Mówiłaś że gdybyś chciała - to byś wiedziała co robić, że jeżeli czegoś pragniesz to to robisz. No i ja jestem ciekaw od czego zależy ta inicjatywa jeśli nie od wyglądu. Od formy i zdrowia anoniomowego Gościa? Mówiłaś kiedyś Justynie, że nie podobam Ci się jako facet. Bo faktycznie wygląd nie może mieć znaczenia u faceta (specjalnie) tylko to coś: Tym czymś pewnie jest "osobowość" tak? Sorry ale muszę to napisać bo to mnie ciśnie od dawna - Iza to zdecydowanie dla mnie jedna z mniej atrakcyjnych dziewcząt jakie widziałem w życiu robiąca laskę pierwszemu lepszemu debilowi (Kacpra miałem przyjemność znać osobiście) - więc stąd fakt nie idzie tu o wygląd. Zatem zastanawiam się nad ową "bodźcową" magią. I co to znaczy że "właśnie" nie dzieje się nic? Co to znaczy siedziec obok chłopaka z którym się spotyka od miesiaca i powiedzieć: Nigdy nie rozumiałam, że chodzi chłopak z dziewczyną za rękę i nic ze sobą nie robią. I kim trzeba być i gdzie się znaleźć trzeba aby zasłużyć sobie na rozkosz bycia z Tobą w trójkącie? Trzeba wysłac jakieś bodźce czy też to wszystko zależy od Ciebie? Tylko "nie chcesz" i "nie pragniesz". Zastanawiam się jak bardzo coś musi być ze mną nie tak skoro zrobiłem to co zrobiłem, skoro byłem blisko tak bardzo jak byłem skoro znaczyłem ponoć tak wiele jak znaczyłem - że powodowałem poprzez to jedynie wyrzuty sumienia - odnośnie tego co było i jest nieważne - miast tego by się rozluźnić i całować. Nie rozumiem. Mówiłaś że nie potrafisz się dzielić sobą otwierając na mnie coraz bardziej i bardziej mówiłaś mi przy piwe że nie chcesz iść z jakąś dziewczyną do kina bo może tam być "coś więcej" że jak byłaś na ukrainie chamsko odwracałaś się plecami - bo nie chciałaś - czegoś więcej. Mówiłaś ze byłaś zakochana w Sz. aby po wszystkim powiedzieć - to było by niemożliwe. Może by było - aby mógł się chociaż z Tobą przespać niestety oszczędzasz swoje wdzieki tylko dla "wybrańców" chyba.