Żałowałbym, gdybym nie wyszedł, a przecież żyłem tak, aby nie żałować. Byłem traktowany nie tyle jak powietrze co jak dym którego osoba niepaląca nie lubi. I nie wzbudzałem tyle sentymentu co winopodobny napój z Ostrowia, bądź żal że nie jest się lesbijką. Ponoć tak ważny byłem i nie była to miłość i nie kochała i nie było tego czegość, mimo że wszystko jest ważne i nie zmieniło się to co myślała o mnie. Poniżenie że nie zwracała uwagi na mnie, że odsuwała się ode mnie, kiedy przysiadałem obok, że liczyło się nowe i chwilowe, bo wszak ona zdążała do smutnego finału którego nie pragnąc pragnęła i dla Niej tak wiele liczyło się beze mnie. Są rzeczy których się nie da zapomniec i wracają kiedy tylko się nadarzy okazaja, żeby „uderzyć”. No to lipa, że tak powiedziałem Mówisz, że nic to Ciebie nie obchodzi, ale w środku czujesz jakby ktoś Ciebie rozdzierał nożem, ledwo powstrzymujesz łzy. Jednak powstrzymujesz je. Z czasem możesz zapomnieć jak to jest płakać. Jedni mają siniaki na ciale inni na duszy. Który dzisiaj? Siódmy. To jutro będzie ósmy tak? Taak. a dzisiaj jest środa? Tak środa, a ja myślałem, że wtorek no wtorek był jeszcze dwie godziny temu - Oddychaj - Ale jak? - Głęboko i łagodnie. - duszę się - zaakceptuj to co się stało/ oceniaj swoje decyzje nie siebie. już ciho wiem, że się starałaś. wiem, przecież. Zaakceptuj, że to co było złe, że czasem trzeba nacierpieć się aby znaleźć szczęście Boję się, że zapomnę to co mnie dzisiaj tak rani, a w konsekwencji też to dobre. Mam niezwykłą zdolność do wyrzucania z pamięci rzeczy które są bardzo zimne i oczywiste, a których doświadczyłem, leje na to i uśmiecham się wtedy szczerze - ciepło. Ciekawa zdolność, aczkolwiek czy normalna? Rośnie we mnie jakaś zgorzkniałość którą nie pokazuje raczej nikomu, i wciąż jak głupiego ciesza mnie pierdoły, ale ale no wiesz. - A masz tak, że uśmiechasz się kiedy o mnie myślisz? - Mam tak. Mam. Wyliże się z tego? Nie wiem. Czasami długo zlizujemy rany, ale mimo wszystko lizanie daje pewne ukojenie prawda? Niektózy ludzie są tak nie realni, że trudno uwierzyć że są prawdziwi. Zadajemy sobie pytanie jakim cudem oni wogóle funkconują. Później okazuje się że to właśnie My tacy mądrzy tacy prawdziwie mądrzy a i tak gówno nam z tego przychodzi. Życie przypomina mi film. Można go oglądać wiele razy, zaczynać od początku, cofać przyspieszać, ale zawsze to będzie ten sam film i nigdy w nim nic nie zmienimy. Możemy tylko czasem zatrzymac klatkę, czasem cofnąć i mieć nadzieję, że następna scena będzie inna, że bohater dostrzeże to co my już wiemy. ALe tak się nigdy nie stanie. Czasami trzeba poczekać na swój czas. Przerażające, że można nie dostrzec tego, że już nadszedł. I stracić szanse Czasami z nudów człowiek przygląda się nawet chodnikom. Pomiędzy krawędziami płytek jest ziemia i strzepy kępek trawy Fascynujące prawda? Na chodniku można ujrzeć Odbicia lustrzane gdzie rzeczywistość przegląda się w cieniach. Lampy, kamience, buty, wpatrują się w chodnikiku tak jak Kiedy nie ma co mozna sfotografować swój cień. Pod dachami wybite szyby, wybite balkony i anteny satelitarne. Troszkę wyżej kępki chmur, gęste pary może oddech aniołów może stan skupienia wody, może nic to. Piękne dzisiaj niebo. Co znaczy piękne niebo? Tylko piach. Jakieś mlecze kamienie znicze na marmurowej posadzce Zardzewiała guma do żucia, na ścianach czas dodrapał się do poprzedniej farby, zerwał nieco ściany Cienie liści układają się w mozaiki rozrywane słońcem Droga jest piaszczysta, porankowi towarzyszyła wilgotna mgła. Teraz jest popołudnie, jest gorąco, a mgła jest piaszczysta gryząca oczy wbijająca się ziarenkami w twarz. Upałowi towarzyszy pył Szyby wybite, może cegłą może z zewnątrz, może złością z wewnątrz. Na poddaszu, są gołębniki. Zabite drewnem okiennice, aby Broń Boże nie zamieszkał tu jakiś bezdomny bo przestrzeń trzeba chronić bo za przestrzeń trzeba płacic. Odkąd pamiętam na drugim piętrze są otwarte jedne balkonowe drzwi. Kiedy silniej wiatr, trzaskają. Odkąd pamiętam nikt tam nie mieszka.